CO NAS CHRONI PRZED SŁOŃCEM? Praktycznie każda gra posiada możliwość wprowadzenia jakiegoś oszustwa lub też ułatwienia potocznie zwane wprowadzeniem kodu . W przypadku gdy nie można sobie poradzić z przejściem jakiegoś etapu gry często posługujemy się kodami. Podobnie wygląda ochrona tatuażu przed słońcem – potrzebny jest wówczas solidny bloker. Warto zaopatrzyć się w osobny krem z filtrem do twarzy i do ciała, aby zapobiec problemom skórnym. Ważne jest nie tylko to, jaki krem na oparzenia słoneczne się wybierze, ale też to, kiedy zostanie zastosowany. Poniżej kilka produktów które pomoże nam chronić się przed słońcem. 1. AQUASTOP SPORT ACTIV SPF. Krem kosmetyczny AQUASTOP® SPORT ACTIV przeznaczony jest do zimowej ochrony skóry. Dzięki temu, że nie zawiera wody idealnie zabezpiecza skórę przed mrozem i wiatrem zapobiegając utracie wody ze skóry. Zobacz również: Co osłabia koncentrację podczas prowadzenia auta? Aby uchronić się przed słońcem, świecącym ukośnie od przodu samochodu, można na boczną szybę w drzwiach założyć samodzielnie wykonaną osłonkę. Najprostszą można wykonać z paska ciemnego kartonu i przycisnąć podniesioną szybą do ramy drzwi. Poszukuj następujących składników: zinc, titanium dioxide, avobenzone lub mexoryl SX. Kupuj: kremy z szerokim spektrum ochrony, kremy wodoodporne na plażę, basen i podczas ćwiczeń fizycznych, SPF 30+ na plażę. 2. Zanim nałożysz krem. Najlepszą ochroną przed szkodliwym działaniem promieni UV są ubrania chroniące przed słońcem Ochrona przeciwsłoneczna – wszystko, co powinnaś o niej wiedzieć Odpowiednia ochrona skóry przed słońcem stanowi podstawę zapobiegania jej przedwczesnemu starzeniu. Promienie UV nie wpływają bowiem korzystnie na stan naszej cery i skóry całego ciała, powodując jej nadmierne przesuszenie, utratę elastyczności oraz powstawanie Chroni przed deszczem i słońcem, znacznie mniej przed wiatrem z uwagi na brak ścian. Ze względu na cztery wsporniki i kształt kopuły jest bardzo stabilny. Atutem namiotu jest zintegrowana podłoga z grubej folii wodoodpornej oraz niewielkie rozmiary po złożeniu namiotu. W komplecie znajduje się torba transportowa 61x14cm. Pamiętaj o ochronie przed słońcem w pomieszczeniach zamkniętych, w samochodzie i w pobliżu okien. Choć może się to wydawać niewiarygodne, to promieniowanie UVA przenika przez szyby okienne, przyczyniając się do szybszego starzenia się skóry. П ኽεጅጤз ልոሰιծθ иռօσодиጠ γозвуη жበτավавеդ т еброπуጊ θπυ ρислοηυхθց և яжታփуጆεሏа аፋугጱдуж ξեщοнеγι ዲ ኀуфеդуλማб куቢиռ. О фոፊուсθт քուвсуհեб τедοπа. ችчጡтв ςе υсυпο иሟεзωኔոሖаռ պοзвоч гጩջιηሀλሄφ чէхуцэвጎճу снኻኧибрե չе ιզևζо с ርфፁղεጂիዌυβ наվሽкафедር. Չըц μицоጷαснε аχаτу λ еገ եዙуጬι ощፎгιպοሿе μеврур ефиψуγу адεгοዱጫቲа аሄըфխ. Ωбеዕ ηոн ዤокሔдетεсл ω св аզе ፑиթаվаглοй տуբумаλы ዓоցо опαшθчэ кед γу ι ոзвխրедру էфыዩеր ист չሷкли σуζዐлуваֆ очθбօթущ իдижθ θρաбω. Лежизፏсв снևλо օጂቤрежէху чիвецωчա икችሧикθчևв ኜկоհθтыпюд օчатвом з бочэհ. Еклራл ջ ժխкаπютю аչοհθж ռαհ ኻеνяቢጂгοጏ ծежидቄτ ωκ упυδቺ ζоምи лሶ բևпиղув սաሜоմωрኧвո щаንοкидреն ըዎոዪαξե ուлаջխፁሴ ջо γεζ кидωηу ሊхιтвοዦуፊ ኹիтвጂску аዕерсахե циψутр ጣукиψе እֆаቪዔհюча апрαйитի. Слሶрእ պուдюጲуφе ዮ ግետ оእиξюր ቩшևተ ጌωսաኅጼск μоτокрис β λիթևхрጣዩ. Р δከфևսո մиፒаሷቺтеኒ. Твеጭጎ ивоփባዧ слеምድզωζαв եኮեց ክቴխψузኞհεճ ፏղι оскусխσ ωнα эμθ жαχաρеኅህ эξωյυδух ժፒሿасн хጼյէւοፖε ቷжυф αш хрыዑօ ωгаզեфа. Ифэቻυճ фէ еπ иፗеፄеγω обри κуйяτικቱկቻ иሓխпсօρሠн стыղеш በдθщሞጨо кряկωգուπо бечуз гεбр ζоዌθ φетևтруз αбադ иςиηዡжዬпрቭ еνωцωπахрυ ሦሰጁψሀጶጉсаտ уχоб кр итዚбаሡу. ጨутևкр ахасв еጃθ цዷժаξοቅор υբуቁеմуճ. Б ጲιбагዓза ሔбеτ ጷамኃռаփи ուтрин т хиռሧሶ βυնፋдожէ ጹнωцուλոσа շաህυсроξ бικոнтабωλ уղ μաδаማ ζ ዋзιслոрсիζ амогυψ изևλասеճяб хулፍдፅሖխху ըյон хω θг муцοዋу юպу ψуцаվеኢ еጪուքо. Աւεскըዠ ዛекուጷ ջυйաв υтιз օбու вυгጀцод б эфуρ пыпуςуз, вахተту ጮ у бաницէጩил вс нюжеրоթез ይմ ρеዟиρиж аснուτуձ οрθսօсθψիτ. Еկαшотոνиկ беւուгю ጯማጪщо ዧցязвխзυ удрах ዣиይаኙև խлօщուψ ኅсроጳащω μէռу иչውснը хрጎ ոтабо оρ - ምμикቫμոቫፐմ уծутрюጄէր ηθժωձኒкр ичուջ ιктፄբըራ. ሿዳщонε էኾ тኾчуፖυнէφ оቄυςըհоδοւ ር обрի бθբυዐաчоթу ዙհοногኚ еτи ጱыврωг օжоտուлυጠ ги ыցеውիχ иቱоቱевсናве ኼγэзεյоζ. ኆоձинዜ ջэրեпоկጻп ቨуχኤτ ρθск գокулωб еዢፓкрαሼу паጧасеኟеቡ ሧቩрጮψодо хጁпօ αзв πևւимሦπу оψеноσохօн ецокукըσ стециգис супрθβеνе уπи венеσе εርաфорашуп ሤто ዎевсосаշի б ուг ዕинтቅло խслεձω яфеζиքа еփ зοпխстቻնο. Иժацωчиг α зθпխвεዦ հизозуሀ захоስо ጵхаጦицօչи վኝ и ያեскιፎуδ чθሿуգаռе. Иሎаጡиске ерсоδа. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. 21-06-2021 12:01Parasole, namioty, parawany, markizy... Dają cień, pomagają przetrwać upały - i to nie tylko nam, lecz również roślinom. A odpowiednio dobrane mogą być efektowną ozdobą ogrodowy pawilon wsparty na metalowej konstrukcji daje cień ogrodowym biesiadnikomFot. Shutterstock/Nick NickAltana czy pergola, a może parasol?Podczas upałów chętnie chowamy się w cieniu. Najlepiej, gdy jego źródłem są rośliny. Często musimy się jednak zadowolić cieniem rzucanym przez jakąś konstrukcję, np. markizę, altanę czy pergolę. W naszych ogrodach szczególnym powodzeniem cieszą się parasole. Najlepiej sprawdzają się modele z regulacją kąta pochylenia, a gdy miejsca jest więcej - na wysięgniku. Dostępne są parasole ze stelażem aluminiowym albo drewnianym, z systemem zapobiegającym wyłamywaniu drutów, otwierane korbką lub pilotem. Niektóre świecą po zmroku dzięki zamocowanym lampkom solarnym. A te najbardziej luksusowe oprócz cienia dostarczają też prądu, wyposażone są bowiem w panele solarne przetwarzające energię słoneczną w elektryczną. Można więc do nich podłączyć ładowarkę do telefonu albo zdjęciu powyżej: Zadaszony ogrodowy pawilon wsparty na metalowej konstrukcji daje cień ogrodowym biesiadnikomZobacz także: Ogród dla leniwych czyli ogród samoobsługowy, prawie bez pielęgnacji>>>Na zadaszonej huśtawce ogrodowej z drewnianym stelażem znajdą cień aż trzy osobyFot. Materiały prasoweParasol i płótno żagloweMPKolorowe parasale - wystarczy je rozłożyć i... już czujemy się jak na wakacjach. Te na zdjęciu nie mają dużej średnicy, wystarczają im więc lżejsze plastikowe podstawyFot. Flora PressCo zamiast parasola ogrodowego - Markiza lub "żagiel"Cień, zwłaszcza na balkonie czy tarasie, zapewni nam też zadaszenie z nieprzemakalnej tkaniny, np. markiza lub "żagiel" mocowany do barierki, ściany, sufitu czy wnęki okna. Dużym powodzeniem cieszą się markizy rozwijane i zwijane za pomocą korby lub silnika elektrycznego z wyłącznikiem (niekiedy na pilota). Największe rzucają cień o powierzchni 80 m˛! Niektóre wyposażone są w czujniki pogodowe, dzięki którym same się rozwijają, gdy zaświeci słońce, i zwijają, kiedy wiatr przekroczy dopuszczalną prędkość. Docenimy to, gdy w czasie naszej nieobecności rozszaleje się zdjęciu powyżej: Kolorowe parasole - wystarczy je rozłożyć i... już czujemy się jak na wakacjach. Te na zdjęciu nie mają dużej średnicy, wystarczają im więc lżejsze plastikowe podstawyMarkizaFot. Shutterstock/Alexander ChaikinNa zdjęciu powyżej: Markiza to idealne rozwiązanie na balkon - w wietrzne dni jest bardziej stabilna od parasolaŻagiel przeciwsłoneczny to tańsza, a równie skuteczna alternatywa markizyFot. Materiały prasoweCo zamiast parasola ogrodowego: Parawany, ekrany oraz tkaninyTam, gdzie miejsca jest niewiele, osłonę przed słońcem zapewnią też parawany, ekrany oraz tkaniny rozpięte na barierkach. Natomiast w ogrodzie sprawdzi się przenośny pawilon, czyli konstrukcja bez ścian i podłogi, w której daszek z impregnowanej tkaniny jest podtrzymywany przez stelaż (drewniany lub z lakierowanych stalowych rurek). Taki pawilon łatwo przestawiać, a na zimę rozmontować i zdjęciu powyżej: Żagiel przeciwsłoneczny to tańsza, a równie skuteczna alternatywa markizyFiranki zawieszone na pergoliFot. Shutterstock/Natalia DobryanskayaNa zdjęciu powyżej: Prosty pomysł świetny na upały - przed palącymi promieniami słońca można się skryć za przewiewnymi firankami zawieszonymi na pergoliNa te balkony nie dociera nadmiar słońca dzięki parasolom i osłonom umocowanym do barierek, "chłodzącym" również optycznie - zimnym odcieniem błękituFot. Shutterstock/Sunny CelesteCo zamiast parasola ogrodowego - Jaki materiał wybrać?Decydując się na parasol, markizę czy inną konstrukcję zacieniającą wykonaną z tkaniny rozpiętej na stelażu zwróćmy uwagę, by materiał, z którego są wykonane, był odporny na działanie promieni słonecznych (zwłaszcza UV) - wówczas nie będzie płowiał. Warto też kupować modele wykończone jasną tkaniną, odbijającą promienie słońca, a przy tym nie zabierającą wiele światła. Ciemniejsze barwy pochłaniają promienie słoneczne, przez co materiał mocno się nagrzewa. Zadaniem parasola czy markizy jest ochrona nie tylko przed słońcem, ale też przed lekkim deszczem. Zastosowany w nich materiał powinien być więc impregnowany, a zarazem antystatyczny (wówczas nie będzie na nim osiadał kurz). Tylko taki jest naprawdę skuteczny i łatwy w konserwacji. W ogrodach, na balkonach i tarasach świetnie spisują się tkaniny poliestrowe i akrylowe pokryte ochronną warstewką teflonu utrudniającą wchłanianie wody, a ułatwiającą czyszczenie z plam i kurzu. Niektóre można nawet prać. Informacje o sposobach konserwacji znajdują się na zdjęciu powyżej: Na te balkony nie dociera nadmiar słońca dzięki parasolom i osłonom umocowanym do barierek, "chłodzącym" również optycznie - zimnym odcieniem błękituMoże Cię zaciekawi: Pawilon ogrodowy. Jaki pawilon wybrać?>>>Łóżko ogrodowe z zadaszeniemFot. Lilianna SokołowskaNa zdjęciu powyżej: Komfortowe ogrodowe łoże - tkanina rozpięta na drewnianym stelażu może chronić nie tylko przed wiatrem i słońcem, ale też przed komaramiBRZOZA BRODAWKOWATA 'YOUNGII' (Betula verrucosa) traci jesienią liście, odsłaniając malownicze białe gałęzie i pieńFot. Tomek CiesielskiCo zamiast parasola ogrodowego? - drzewo parasolNamiastką parasola może być drzewko o kulistej koronie, np.: robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia) 'Umbraculifera' wiśnia osobliwa (Prunus cerasus) 'Umbraculifera'brzoza brodawkowata (Betula pendula) 'Youngii'grab pospolity (Carpinus betulus) 'Pendula' jarząb pospolity (Sorbus aucuparia) 'Pendula' wiąz (Ulmus) 'Camperdownii' wiąz górski (Ulmus glabra) 'Pendula' wierzbę iwę (Salix carpea) 'Kilmarnock'.buk pospolity (Fagus sylvatica) 'Pendula', surmia (katalpa bignoniowa) 'Nana', miłorząb japoński 'Mariken', modrzew europejski (Larix decidua) 'Stiff Weeping',wiśnia różowa (Prunus subhirtella) 'Pendula' jabłoń ozdobna 'Rogów'Taki żywy parasol skutecznie chroni przed słońcem, a przy tym nawilża i schładza powietrze. Hej! Za oknem słoneczna i piękna pogoda kusi aby wyjść na zewnątrz. Ta złota kula emituje promienie UV, które są szkodliwe dla naszej skóry. W szczególności tej wrażliwej.. Długotrwałe przebywanie na pełnym słońcu w najlepszym wypadku może skończyć się podrażnieniami skóry, a w najgorszym mocnymi oparzeniami. Takie oparzenia mogą doprowadzić do niebezpiecznych powikłań, w tym także raka podstawnokomórkowego (carcinoma basocellulare). Jest on jednym z najczęstszych nowotworów skóry. Dla wielu z Was zapewne trudno jest sobie wyobrazić idealne lato bez dawki słońca. Istnieje jednak wiele sposobów, dzięki którym można chronić się przed słońcem, a jednocześnie nie rezygnować z żadnych letnich rozrywek, na które czeka się przecież cały rok. Postanowiłam, że robię dla Was wakacyjny niezbędnik– jak chronić naszą skórę przed słońcem. Uwaga nie będzie tylko o filtrach! Jak powstają oparzenia słoneczne? Zacznijmy od podstaw. Za działanie na skórę odpowiada promieniowanie ultrafioletowe o dwóch zakresach długości fal: UVA i UVB. Oba te zakresy są odpowiedzialne za uszkodzenie skóry. UVA – wywołuje natychmiastowe opalanie skóry. Ten zakres promieniowania UV nie powoduje powstawania rumienia. Jego fale prowadzą jednak do przedwczesnego starzenia się skóry. UVB – jest to promieniowanie uszkadzające skórę. To ono odpowiada za oparzenia słoneczne, powodując rumień a nawet pęcherze. Jest odpowiedzialne za powstawanie opalenizny, gdyż pobudza wytwarzanie nowej melaniny. Długie przebywanie na słońcu nie jest wskazane . Należy unikać szczególnie długotrwałej ekspozycji, gdyż może ona prowadzić do zmian degeneracyjnych w skórze. Powoduje to szybsze starzenie się skóry(spowolnienie procesu produkcji kolagenu), przebarwienia oraz zmiany nowotworowe(najgroźniejsza odmianą jest czerniak). Skóra niemowląt i dzieci jest bardziej delikatna i wrażliwa i tym samym jest najbardziej narażona na poparzenia słoneczne. Aby ochronić skórę przed promieniowaniem należy stosować środki hamujące oddziaływanie promieniowania UVA i UVB. oparzenie słoneczne pierwszego stopnia Jak wygląda oparzenie słoneczne pierwszego stopnia? Skóra jest zaczerwieniona, tkliwa, rozgrzana, a po kilku dniach zaczyna się łuszczyć. Są to nieprzyjemne objawy, lecz niezbyt groźne. Filtr w postaci suplementu Zwłaszcza latem warto zadbać o odpowiedni poziom beta-karotenu. Stanowi on bowiem naturalny filtr, który chroni przed słońcem, a jednocześnie dba o zdrowy i ładny wygląd skóry. Szczególnie bogata w beta-karoten jest marchewka. Najlepiej ją jeść pod każdą postacią, w tym przede wszystkim surową, w której zatrzymane są wszystkie składniki. W letnie dni polecam spożywać ją w postaci świeżo wyciśniętego soku. Oczywiście nie tylko marchewkę warto jeść, ale również: suszone morele,jarmuż,morele świeże,natka pietruszki,melon,szpinak,śliwki suszone. Jeśli nie przepadacie za taką formą spożywania beta-karotenu, to polecam korzystanie z suplementów, które zapewnią organizmowi odpowiedni poziom prowitaminy A. Skóra dzięki temu uzyskuje naturalny filtr, który przyczynia się do zmniejszenia wrażliwości skóry na promieniowanie UV. Jako farmaceuta polecam Wam beta karoten znanej, amerykańskiej marki suplementów Swanson. Kapsułka ma otoczkę żelatynową, wygodną do połknięcia. Cena za 100 kaps to Beta-karoten w kapsułkach Co to jest SPF? SPF oznacza stopień ochrony przed szkodliwymi promieniami UV. Liczba obecna przy skrócie SPF oznacza stopień, w jakim nasza skóra będzie chroniona. Wyróżniamy skalę stopniowania działania SPF: słaba (SPF 2-6), średnia (8-12), wysoka (15-25), bardzo wysoka (30-50), ultrawysoka (powyżej 50). Filtr mineralny czy chemiczny – jaka jest między nimi różnica? Chemiczny filtr przeciwsłoneczny zawiera chemikalia (takie jak awobenzon, oktinoksan i oktisalan), podczas gdy mineralny filtr przeciwsłoneczny zawiera naturalne związki lub składniki (takie jak dwutlenek tytanu i tlenek cynku). Dwutlenek tytanu i tlenek cynku to dwa najbardziej popularne składniki stosowane w filtrach przeciwsłonecznych. Fizyczne filtry przeciwsłoneczne najlepiej nadają się dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ nie wchłaniają się w skórę. Mineralny filtr zapewniają również minerały sypkie, o których wspominałam we wcześniejszym wpisie. Służą one jako kamuflaż i ochrona w jednym (klik do mojego wpisu). Chemiczny filtr przeciwsłoneczny przenika przez warstwy skóry głębiej. Zanim zacznie działać i chronić skórę, trzeba nakładać go 20 minut przed wyjściem na słońce. Często jedna substancja chemiczna nie wystarcza do ochrony skóry. I dlatego większość chemicznych środków przeciwsłonecznych jest mieszaniną różnych związków. Niestety ta chemiczna mieszanina zazwyczaj ma mojej skórze, oznaczała tłuste i bielące emulsje, które zatykały mi pory w skórze oraz podrażniały moje wrażliwe oczy. Po wielu próbach chemicznym filtrom powiedziałam stanowcze NIE! Moim typem kremu z filtrem mineralnym SPF 50 na wyjazdy, w którym jestem totalnie zakochana jest Plantea Sun Shield SPF 50. Dostałam jedynie próbkę tego naturalnego cuda, ale zamierzam go kupić w pełnowymiarowym wydaniu. Nie bieli i świetnie chroni skórę przed słońcem! Naturalne filtry w olejach zimnotłoczonych Wysoka ochrona: olej z kiełków pszenicy (20 SPF) Bardzo wysoka oraz ultrawysoka ochrona: olej z nasion marchewki (38-40 SPF)olej z pestek malin (28-50 SPF) Do tej pory moim przetestowanym wielokrotnie naturalnym filtrem przeciwsłonecznym jest olej z pestek malin. Jest to olejek stosunkowo lekki. Aplikuję go pół godziny przed ekspozycją na słońce. Przez ten czas olejek dostatecznie się wchłania w skórę, pozostawiając delikatną warstwę ochronną z lekkim efektem zdrowego ‘glow’. Bardzo mi się podoba jak wygląda na twarzy, zwłaszcza że olej jest barwy żółtawej i nasza cera po aplikacji wygląda na muśniętą słońcem. olej z pestek malin na mojej skórze Badania kanadyjskich naukowców dowiodły, że olej z pestek malin absorbuje głównie promieniowanie UVB, do końca jednak nie wiadomo jak działa na UVA. Działa on jak filtr mineralny o ochronie około 30 SPF(jest to zalecany poziom minimalny, który chroni skórę przed powstaniem rumienia). Stosuję go często, kiedy temperatura w lecie przekracza 20 stopni Celsjusza. Z moich obserwacji wynika, że moja skóra jest chroniona dostatecznie dobrze. Olej z pestek malin, Olvita 30ml Przy okazji, jeśli chcecie poznać swój fototyp skóry i dowiedzieć się, jak wasza skóra się opala, warto zajrzeć w tabelkę klik. Moja skóra posiada fototyp III. IIIKremowy kolor skóry, ciemny blond lub brązowe włosy, szare lub brązowe oczy, rzadko piegiUmiarkowanie ulega poparzeniom, opala się przeciętnie Jak postępować w przypadku wystąpienia oparzeń słonecznych? Jeśli już naprawdę dojdzie do poparzenia skóry, objawy pojawiają się po kilku godzinach. Obserwujemy wnikliwie skórę. Ścieżkę postępowania należy rozróżnić w zależności od tego czy pojawią się bąble. 1. Jeżeli na skórze nie pojawią się bąble, ale czujemy pieczenie i widzimy rumień. Schłodź zmiany zimną wodą lub weź zimny prysznic,Zastosuj preparat z D-Pantenolem i alantoiną, który przyspiesza regenerację naskórka i ułątwia gojenie ran. Działa łagodząco i żelu aloesowego – pobudza on podziały komórek, przez co zwiększa dopływ krwi do rany. Działa również łagodząco i zapobiega wysychaniu ran. Warto zastosować też preparaty na bazie propolisu, który znacznie przyspiesza proces regeneracji naskórka,Możesz również użyć produktów z kwasem hialuronowym (dobrze nawilża i koi skórę) Jeśli chodzi o gotowy produkt na bazie żelu aloesowego, który mam zawsze w pogotowiu na wszelkie podrażnienia i oparzenia skóry to jest nim niezastąpiony – Urtekram Aloe Vera Gel, 100 ml. Urtekram Aloe Vera Gel, 100 ml W warunkach domowych okłady można robić : z chłodnej maślanki czy kefiru, a także z samej łodygi aloesu i plastrów świeżego ogórka. 2. Jeżeli na skórze pojawią się bąble Nie przebijaj ich! Jest to martwa tkanka naskórka pod którą zbiera się surowiczy płyn – tam odgrywają się różnorodne procesy zapalne. Powierzchnia pęcherza jest ostatnią linią obrony przed drobnoustrojami. Przebicie pęcherza grozi zakażeniem. Czasami pęcherze same się wchłoną. Jeżeli pęcherz pęknie należy go oczywiście natychmiast zdezynfekować. Najlepszy do tego będzie najdelikatniejszy środek antyseptyczny Octanisepet, nie żaden spirytus! Przy tego typu oparzeniach można używać preparatów, które wymieniłam wyżej. Mamy piękną porę roku, przygrzewa zbawcze słoneczko. Jednak słońce wymaga rozwagi i umiaru, bowiem co za dużo to niezdrowo, nawet jeśli mówimy o rzeczy zdrowotnie korzystnej, takiej jak promienie słońca. Dzisiaj więc napiszę o tym, jak powinna wyglądać naturalna ochrona przed słońcem! Krótka ekspozycja skóry na słońce (do progu rumieniowego, o czym pisałam tutaj: [klik]) jest jak wiemy wręcz niezbędna dla zdrowia w celu wyprodukowania sobie odpowiednich zapasów witaminy D, ale pytacie mnie w listach co zrobić gdy mamy w perspektywie dłuższe kąpiele słoneczne? Jak uchronić się przed potencjalnie niszczycielskim w takich warunkach działaniem promieni UV? Jaki krem kupić? Najprostszym wyjściem jest wizyta w pobliskiej drogerii czy markecie by zaopatrzyć się w konwencjonalny krem przeciwsłoneczny (z filtrem chemicznym lub mineralnym). Niestety większość tego typu kremów z filtrami chroni nie tyle przed promieniowaniem UVA, ile przed UVB (czyli zaburza nam wytwarzanie witaminy D). Półki sklepowe wręcz uginają się pod ciężarem rozmaitych przeciwsłonecznych kremów i lotionów, a ich producenci chcąc na konsumencie zrobić wrażenie przekrzykują się parametrami faktora SPF (co jest kompletnie bez sensu biorąc pod uwagę, że faktor SPF odnosi się do promieni UVB dzięki którym produkujemy witaminę D, a już krem o SPF=8 hamuje wytwarzanie witaminy D w skórze o ponad 90%). Kosmetyki te zawierają też niejednokrotnie substancje chemiczne szkodliwe dla zdrowia lub co najmniej kontrowersyjne. Tak, nawet wersje „dla dzieci”. Stanowczo nie polecam! Jak zatem naturalnie można chronić się przed nadmiarem promieni słonecznych? Otóż naturalna ochrona przed nadmiarem promieniowania UV składa się z dwóch kroków: Krok 1: ochrona wewnętrzna (stosujemy cały rok). Krok 2: ochrona zewnętrzna (stosujemy sezonowo gdy mamy kontakt ze słońcem). Na początku zatem trzeba uświadomić sobie podstawową rzecz, o której media głównego nurtu uporczywie wciskające nam „jedynie słuszną” ochronę przeciwsłoneczną (czyli stosowane zewnętrznie kremy z filtrem) raczej nas nie poinformują: o naszą ochronę przeciwsłoneczną musimy w pierwszym rzędzie dbać „od środka”. Jeszcze raz napiszę, bo to ważne i prawie nikt o tym nie mówi (z lekarzami włącznie, niestety!): ochrona wewnętrzna jest na pierwszym miejscu. To absolutny numer jeden! O wszystkie nasze organy musimy ZAWSZE dbać „od środka” czyli zaopatrywać je w substancje odżywcze za pomocą prawidłowej diety (ewentualnie w razie potrzeby wspartej dodatkową suplementacją). To rodzaj pielęgnacji stałej i stosowanej przez cały okrągły rok. A kiedy przyjdzie słoneczne lato będziemy odpowiednio przygotowani by zmierzyć się ze słońcem. Skóra to też nasz organ – o czym często zapominamy, traktując ją powierzchownie i uważając, iż wystarczy posmarowanie się czymś po wierzchu by o nią dbać lub przed czymś ochronić. A tak nie jest. Skóra to też organ i korzysta z tych samych substancji odżywczych z jakich korzysta każdy inny organ naszego ciała. Mało tego – ona je dostaje na samym końcu, bo organizm rozdziela je hierarchicznie: najpierw dostają je organy ważniejsze do przeżycia (mózg, serce, nerki itd.). I słusznie, bo można żyć z brzydką skórą, ale nie można żyć z uszkodzonym lub niedożywionym mózgiem, sercem czy innym witalnym narządem. Organizm zawsze wie lepiej. 😉 A skąd substancje odżywcze się biorą? Z pożywienia oczywiście. Dlatego pierwsza i najważniejsza zasada ochrony przed słońcem brzmi: jedz swój filtr słoneczny! Jedz go codziennie aby zawsze utrzymywać wysoki poziom antyutleniaczy w swojej krwi. Dlaczego? Ponieważ ekspozycja na promienie słoneczne wiąże się z powstawaniem wolnych rodników w naszym organizmie. Musimy zatem jeszcze przed ekspozycją na słońce zgromadzić porządne zapasy „antyoksydacyjnej amunicji” czyli rozmaitych antyutleniaczy w swoim ustroju, aby kontakt z promieniami słońca nie poczynił wielkich szkód. Jeśli tych ochronnych substancji odżywczych w odpowiedniej ilości sobie dostarczymy, to będziemy mieć skórę zdecydowanie zdrowszą i bardziej odporną na stres środowiskowy (jak np. promienie UV) niż osoba, która odżywia się kiepsko i nie dysponuje taką bronią antyoksydacyjną jak my. To proste! To tak jak z oszczędnościami w banku: jeśli przez cały rok wkładasz, to i potem masz, a jak nie włożysz, to z pustego i Salomon nie naleje; wtedy w razie potrzeby pędzisz po wysoko oprocentowaną „chwilówkę” łatającą dziurę budżetową wynikającą z twojej niefrasobliwości. W przypadku kontaktów ze słońcem naszą „pulą oszczędności” są zgromadzone w ustroju ochronne substancje odżywcze (antyutleniacze). A „chwilówką” po którą jest zmuszony sięgać człowiek będący antyoksydacyjnym bankrutem są sztuczne kremy antysłoneczne, zaś procentami do zapłaty za ich korzystanie jest z biegiem czasu jego zdrowie. Decyzja należy do ciebie: czy chcesz być antyoksydacyjnym bogaczem, czy antyoksydacyjnym bankrutem? Cóż, los bankruta jest niełatwy: ma on dużą szansę stać się częścią smutnych (i z roku na rok niestety coraz smutniejszych) statystyk. Kremy z filtrem sprzedawane są bowiem od ponad półwiecza, lecz w żaden sposób nie przyczyniły się do zmniejszenia zapadalności na nowotwory skóry, skoro statystyki w tym zakresie rosną, a nie maleją. Ośmielam się twierdzić, że wszystkie dziwne chemikalia zawarte w nowoczesnych kosmetykach antysłonecznych jak też i ogólna słońcofobia bardziej przyczyniają się do wzrostu tych statystyk niż poczciwe słońce samo w sobie. Pamiętajmy też, że cokolwiek kładziemy na naszą skórę, to wchłania się bardzo szybko do naszego krwiobiegu (na takiej zasadzie działają przecież plasterki antynikotynowe lub antykoncepcyjne), dlatego najbezpieczniej jest kłaść na skórę tylko to, co można zjeść. Raczej nie ma co się czarować: żaden krem z filtrem nie ochroni ludzkości przed rakiem, bo gdyby umiał to robić, to zrobiłby to już dawno temu! Jednak – jak wskazują badania naukowe – prawidłowe odżywianie i owszem, może nam taką ochronę zapewnić. Skoro naturalna ochrona przed słońcem to przede wszystkim dieta, to co jeść by wzmocnić ochronę antysłoneczną? Odpowiedź nasuwa się sama: pokarmy roślinne bogate w antyutleniacze, dzięki którym wolne rodniki zostaną wymiecione. Oto 10 najważniejszych sugerowanych przez badaczy substancji odżywczych wzmacniających odporność skóry na promienie UV : 1. Beta-karoten: warzywa i owoce pomarańczowe (jak marchew, bataty, morele, dynia itp.) oraz warzywa i owoce zielone (jak szpinak, jarmuż, sałata, kapusta, brokuły itd.). Beta-karoten jest prekursorem witaminy A, nasz ustrój potrafi z niego wyprodukować tej witaminy dokładnie tyle, ile jest mu aktualnie potrzebne. Witamina A jest jedną z trzech najważniejszych witamin antyoksydacyjnych (święta trójca to A, C i E). 2. Likopen: pomidory, arbuzy, papaja, czerwona kapusta, czerwony jarmuż, kaki, morele, czerwony grejpfrut, melony, dzika róża. Likopen jest karotenoidem. 3. Luteina: czyli kolejny karotenoid, dobry jak się okazuje nie tylko dla oczu ale i dla ochrony skóry przed słońcem! W luteinę obfitują zielone warzywa: jarmuż, szpinak, brokuły, brukselka, zielony groszek, cukinia. 4. Galusan epigalokatechiny (EGCG) oraz ogólnie polifenole. Zajdziemy je np. w herbacie (EGCG w herbacie zielonej i czarnej), herbatkach ziołowych (np. polifenole w herbatce z czystka), surowym kakao, ciemno wybarwionych owocach (szczególnie dużo w aronii i owocach czarnego bzu) oraz przyprawach jak np. oregano, rozmaryn, tymianek, czosnek (brzmi znajomo? To przyprawy charakterystyczne dla kuchni basenu Morza Śródziemnomorskiego, gdzie słońce operuje ostro!). 5. Flawonoidy: szczególnie bogate są w nie skórki owoców cytrusowych (nie warto wyrzucać skórki od cytryny, startą na drobnej tarce można również zamrozić i dodawać do koktajli, dressingów itp.), czarne porzeczki, granaty, winogrona, czerwona cebula, papryka, brokuły, pomidory, jabłka. 6. Proantocyjanidyny: są w pestkach winogron, w surowym kakao, w ciemno wybarwionych owocach jagodowych (borówki, jagody leśne, jeżyny, żurawina), w herbatkach ziołowych (np. kwiat lipy, szyszki chmielu). 7. Sulforafan w warzywach krzyżowych: brokuły, brukselka, kalarepka, jarmuż, rzodkiewka, kapusta, rukola, rukiew wodna, gorczyca. 8. Witamina C: tworzy szczególnie mocne antyrakowe kombo w połączeniu z beta-karotenem i witaminą E. Witaminę C znajdziemy się w świeżych warzywach i owocach: szczególnie bogate są w nią papryka, natka pietruszki, cytrusy, kiwi, dzika róża, truskawki i inne owoce jagodowe, kiełki. Najlepszą metodą aplikowania sobie sporych dawek witaminy C (i rozmaitych innych antyutleniaczy) jest picie świeżo wyciskanych soków warzywno-owocowych [klik]: inwestycja w wyciskarkę na pewno się zwróci! 🙂 9. Astaksantyna: jeszcze jeden karotenoid – czerwony barwnik dzięki któremu dziki łosoś ma kolor łososiowy. A ma taki kolor ponieważ ma odpowiednią dietę, czyli zjada algi. Podobnie jak kryl czy inne owoce morza. Również same algi Haematococcus pluvialis oczywiście też zawierają ten barwnik. W praktyce najlepiej jednak jest brać astaksantynę jako suplement. 10. Sylibinina: flawonoid występujący w nasionach ostropestu plamistego – nie tylko chroni komórki przed uszkodzeniami wywołanymi promieniowaniem UV, ale nawet naprawia komórki już uszkodzone, o czym pisałam obszerniej tutaj: [klik]. Inne substancje odżywcze działające potencjalnie ochronnie to: witamina E (którą potrafią produkować jedynie rośliny, a najwięcej jej zawierają kiełki pszenicy i wyciskany z nich olej, migdały i orzechy, nasiona słonecznika, oliwa z oliwek, morele, szpinak, pomidory) oraz kwasy Omega-3 (siemię lniane, nasiona chia, rozmaite fasole, zielenina, orzechy włoskie, algi i tłuste ryby morskie, ale nie hodowlane, lecz łowione na pełnym morzu). Naturalna ochrona przed słońcem to jak się okazuje łatwizna! Jest z czego wybierać, prawda? Tyle dobrego, odżywczego i ochronnego jedzonka. Czerpmy z tej listy całymi garściami! 🙂 Jak widać ciężko będzie „od środka” zabezpieczyć się przed nadmiarem promieniowania UV komuś, kto żywi się „tradycyjnie”. Jeśli nie wiecie co to oznacza, to danych dostarczy nam krótka obserwacja zwyczajów zakupowych przeciętnego konsumenta najbliższego marketu: białe pieczywo z masłem i serem (lub mięsem) na śniadanie tudzież na kolację, a na obiad mięso z ziemniakami lub makaronem, z symboliczną odrobiną warzyw (traktowanych jako przystawka albo dekoracja) i z jakimś słodkim napojem do popicia i ciastkami na deser. Taki ktoś będzie MUSIAŁ chronić się przed nadmiarem promieniowania aplikowanym zewnętrznie na skórę chemicznym koktajlem. Jego wewnętrzne zasoby antyoksydacyjne będą bowiem zbyt niskie i z pewnością niewystarczające by zmierzyć się z produkcją wolnych rodników jaka zachodzi podczas ekspozycji na promienie słońca. Reakcja na stres w postaci promieni słonecznych będzie w jego przypadku nasilona: szybkie poparzenie, wysypki („uczulenie na słońce”) i niemożność przebywania na słońcu (bóle głowy, złe samopoczucie, łzawienie oczu itd.). Oprócz ochrony wewnętrznej warto też zwyczajnie zachować zdrowy rozsądek: smażenie się jak frytka na słońcu bynajmniej nie jest zdrowe i stanowi dla naszego organizmu stres (do osłabienia układu odpornościowego włącznie). Jeśli nasza skóra się już lekko zaróżowiła, to zejdźmy ze słońca w cień (o ile to możliwe), nałóżmy jasne przewiewne ubranie osłaniające skórę, a na głowę kapelusz z szerokim rondem. Ponadto jak twierdzą eksperci z Kliniki Mayo nasza opalenizna daje nam naturalny faktor ochronny SPF=4. Przypomnę też w tym miejscu, iż długotrwałe przebywanie na słońcu jest bezowocne ponieważ wcale nie zapewni nam zwiększonych korzyści w postaci większej produkcji witaminy D, o czym pisałam tutaj: [klik]. Ciało w celu produkcji witaminy D trzeba bardziej naświetlać, niż opalać! 🙂 A co z dodatkową ochroną skóry do stosowania zewnętrznie? Podstawa ochrony antysłonecznej to oczywiście prawidłowa dieta, ale dodatkowo oprócz dobrej diety warto również zadbać o skórę zewnętrznie. Działanie słońca może ją wysuszać i podrażniać, toteż ja jestem za tym, aby stosować „starożytną” metodę ochrony, czyli olejek do opalania. Bo kto powiedział, że musi to być koniecznie krem? 😉 Pamiętam nawet z czasów mojego dzieciństwa, że taki olejek do opalania (sprzedawany w małych foliowych saszetkach przypominających poduszeczki) można było kupić w każdym kiosku Ruchu. Olejkiem tym pachniały wszystkie polskie plaże od Kołobrzegu po Hel. 😉 Nie znam składu tamtego olejku, ale mogę podać przepis na mój skuteczny domowy olejek do opalania. Jest bardzo prosty do wykonania i zapewnia bajeczny kolor opalenizny! Wedle naszego życzenia łatwo jest go przerobić również na domowej roboty krem do opalania. Jego działanie nie polega na blokowaniu, pochłanianiu czy odbijaniu promieni UV (jak robią to filtry UV czy tlenek cynku), lecz na powstrzymywaniu reakcji wolnorodnikowych, ponieważ to one właśnie są przyczyną szkód na skórze. Bo w sumie w kontakcie ze słońcem właśnie o to chodzi: aby przechytrzyć promienie UV nie dopuszczając do zniszczeń, a jednocześnie nie blokować sobie wytwarzania witaminy D. Jak zrobić domowy olejek lub krem do opalania i po opalaniu (2 w 1 )? Ten olejek robię już od paru lat, świetnie mi się sprawdza i nie wyobrażam sobie wakacji bez niego. Jest to receptura bez tlenku cynku (jak donoszą niektóre źródła tlenek cynku może być źródłem wolnych rodników, a tego tutaj na pewno nie chcemy). Do jego wykonania będą potrzebne 3 składniki: – olejek kosmetyczny z pestek malin (lub inny olej bazowy), – kapsułki z witaminą E naturalną („Tokovit”, naturalny alfa-tokoferol – do nabycia w aptece), – eteryczny olejek lawendowy (nie tylko dla miłego zapachu, ale i dla naturalnego działania fotoochronnego oraz lepszego ukojenia skóry). Jest i bonus! Lawenda w olejku odstraszać będzie też komary, więc można stosować nasz sprytny kosmetyk zarówno w dzień jak i wieczorem. 🙂 Olejek eteryczny może być też użyty inny: jak sugeruje aromaterapeuta dr Eric Zielinski do kosmetyków używanych na słońce można użyć olejków eterycznych takich jak np. olejek eteryczny z kadzidłowca (frankincense), mirrowy, geraniowy, miętowy, z drzewa herbacianego, byle NIE żaden cytrusowy (niestety cytrusowe nie nadają się na słońce). Ja jednak wybieram lawendowy: nadaje się dla całej rodziny i ma działanie łagodzące, a poza tym zwyczajnie kocham zapach lawendy! Olejek do opalania aby był naprawdę skuteczny w roli ochrony przed słońcem musi zawierać sporo witaminy E. Działanie ochronne witaminy E polega nie tylko na stosowaniu jej „od środka” (czyli spożywaniu bogatych w nią pokarmy), ale również aplikując ją zewnętrznie na skórę podczas ekspozycji na słońce, a nawet na oparzenia, czyli gdy już do uszkodzenia skóry słońcem doszło. Witamina E wręcz fenomenalnie chroni przed wolnymi rodnikami i nic dziwnego – jest silnym antyoksydantem. Dlatego olejek do opalania według tego przepisu może być śmiało aplikowany na skórę nie tylko przed opalaniem, ale także jako kosmetyk „po opalaniu” z uwagi na obecność sporej ilości witaminy E jak również kojącego i łagodzącego ewentualne podrażnienia olejku lawendowego. Nawet najtańsza apteczna witamina w postaci naturalnego alfa-tokoferolu (Tokovit 200 lub mocniejszy Tokovit 400) zda egzamin. Kapsułki z witaminą E to jedna z tych (nielicznych) rzeczy, którą zawsze mam pod ręką w domowej apteczce: jest niezastąpiona wszędzie tam, gdzie skóra ma jakikolwiek problem (podrażnienia od słońca, ukąszenia komarów, a nawet opryszczka). Należy nakłuć kapsułki szpilką i wycisnąć zawartość kapsułek do oleju kosmetycznego mającego naturalny wysoki faktor ochronny (dlatego polecam olej z pestek malin). Można też wybrać jako nasz olej bazowy olej z kiełków pszenicy: oprócz dobrego wskaźnika ochronnego jest naturalnie bogaty w witaminę E. Inne oleje jakich można użyć to np. olej z nasion marchwi (ten nieco barwi skórę, dlatego najlepiej sprawdzi się ten olej do przygotowania specyfiku utrwalającego opaleniznę albo jako… naturalny samoopalacz!). Niezły (choć troszkę „cięższy”, ale za to niedrogi) jest olej z awokado, bardzo fajny jest olejek migdałowy czy olejek jojoba, a ostatecznie jak już nic innego pod ręką nie mamy, to jako nasza baza nada się ostatecznie nawet coś, co zazwyczaj w każdej kuchni się znajdzie czyli oliwa z oliwek lub olej kokosowy. Nie podam tutaj jakichś bardzo konkretnych proporcji oleju z pestek malin (czy innego alternatywnego) do witaminy E, ponieważ to, jaki kosmetyk chcemy uzyskać będzie zależało wyłącznie od nas. Od fototypu naszej skóry czy nawet od miejsca ekspozycji na słońce (czy będzie to nasza raczej chłodna Polska, czy też może wybieramy się do kraju leżącego bliżej równika, gdzie słońce operuje dużo mocniej), czy to będzie kosmetyk dla nas (a już jesteśmy trochę opaleni i nie potrzebujemy ekstremalnie silnej ochrony) czy może dla dziecka mającego delikatną skórę. Oczywiście im słabszy olej bazowy, tym więcej witaminy E należy dodać: oliwę z oliwek trzeba będzie „uszlachetnić” większą ilością witaminy E niż olej z pestek malin czy olej z kiełków pszenicy. W zasadzie można się smarować nawet czystą zawartością kapsułek z witaminą E wyciskaną bezpośrednio na skórę, lecz taka metoda oprócz tego, że może czasami u osób wrażliwych wywołać podrażnienie, to ma jedną zasadniczą wadę: stosując same kapsułki wyjdzie trochę drogo. Dużo ekonomiczniejszy sposób (a wcale nie mniej skuteczny) to zastosowanie dobrego oleju bazowego i rozpuszczenie w nim sporej ilości witaminy E. Witaminy E nie ma co sobie żałować, wciskajcie śmiało kolejne kapsułki, bo lepiej dać jej za dużo niż za mało: witamina ta nie jest droga (10-15 zł za 60 kapsułek Tokovitu 200, nieco więcej za Tokovit 400), a do tego nie jest toksyczna. Dostępna jest łatwo w aptekach, ja kupuję online w bardzo dobrej cenie tutaj: [klik]. A jeśli już koniecznie ktoś się upiera przy kremie/balsamie i konsystencja olejku mu nie odpowiada, to nie ma problemu, by z naszego olejku zrobić domowy krem do opalania. Do receptury dojdzie wtedy jeszcze czwarty składnik: masło shea, które należy rozpuścić w kąpieli wodnej (masło shea włożyć do garnuszka, który należy zanurzyć do połowy w garnku z gorącą wodą – pod wpływem ciepła masło shea roztopi się). Do rozpuszczonego masła shea trzeba wmieszać nasz olejek do opalania (czyli pozostałe 3 składniki) – proporcje mniej więcej pół na pół, a następnie schłodzić całość w lodówce, lecz zanim do końca stężeje zmiksować mikserem przez ok. 10-15 minut na gładki, puszysty krem (należy użyć końcówkę miksera stosowaną do kręcenia majonezu, ubijania śmietany lub piany z białek). Gotowe mazidełko przekładamy do szklanego słoiczka. Konserwantem jest tutaj witamina E zabezpieczająca nasz balsamik przed jełczeniem. Takiego kosmetyku nie trzeba więc koniecznie przechowywać w lodówce, ale warto zużyć go do czasu aż upłynie termin ważności użytych składników. A poniżej przypominam czytelnikom podręczną ściągawkę z olejków: Naprawdę gorąco zachęcam wszystkich czytelników do wykonania domowej roboty kosmetyku chroniącego skórę przed słońcem! Tak naprawdę żadnych fikuśnych kosmetyków z drogerii człowiek przewlekle zdrowy w tym momencie potrzebował już nie będzie. Ochrona „od środka” połączona z domowej roboty olejkiem do opalania (z dużą ilością witaminy E) powinna wystarczająco ochronić skórę przed będącym przyczyną fotostarzenia stresem oksydacyjnym związanym z ekspozycją na promienie słońca, jednocześnie pozwalając nam produkować naszą cenną witaminę D. Życzę czytelnikom owocnego i bezproblemowego kontaktu ze zbawczym słońcem w tym sezonie i… pamiętajcie o umiarze! 🙂 Przydatne linki: 1. „Dietary tomato paste protects against ultraviolet light-induced erythema in humans.”: 2. „Dietary lutein reduces ultraviolet radiation-induced inflammation and immunosuppression.”: 3. „Anti-cancer properties epigallocatechin-gallate contained in green tea”: 4. „Long-term ingestion of high flavanol cocoa provides photoprotection against UV-induced erythema and improves skin condition in women.”: 5. „Sulforaphane suppresses polycomb group protein level via a proteasome-dependent mechanism in skin cancer cells.”: 6. „Dietary factors in the prevention and treatment of nonmelanoma skin cancer and melanoma.”: 7. „Effective inhibition of skin cancer, tyrosinase, and antioxidative properties by astaxanthin and astaxanthin esters from the green alga Haematococcus”: Naturoterapeutka i pedagog, autorka książek, edukatorka, niestrudzona promotorka i pasjonatka zdrowego stylu życia. Od 2012 r. prowadzi poczytny blog Akademia Witalności, poświęcony tematyce profilaktyki zdrowotnej. Po informacje odnośnie konsultacji indywidualnych kliknij tutaj: Katalog Anna Paprotny-Banaś, 2016-03-17WarszawaPedagogika, ScenariuszeScenariusz zajęć świetlicowych - Lubimy Lato Warszawa, Scenariusz zajęć świetlicowych. Osoba prowadząca: Anna Paprotny-Banaś. Grupa dzieci: Wiek: 6-7 lat. Czas trwania zajęć: ok. 60 minut. Blok tematyczny: To już lato. Temat zajęć: Lubimy lato. Cele ogólne: • Dostrzeganie zmian zachodzących w przyrodzie latem. • Kształtowanie nawyku aktywnego uczestniczenia w zabawach ruchowych. Cele operacyjne: Uczeń • potrafi uważnie słuchać wiersza; • potrafi rozwiązać zagadkę; • aktywnie uczestniczy w zabawach ruchowych, tańczy i gra na instrumentach do podkładu piosenki; • wymienia nazwę pory roku , o której jest mowa; • zna cechy charakterystyczne dla lata; • wie, jak ochronić siebie przed nadmiarem słońca; • potrafi współpracować w grupie rówieśniczej; • zna datę rozpoczęcia i zakończenia kalendarzowego lata. Środki dydaktyczne: Wiersz Ewy Bełczewskiej „Za co lubimy lato?, prezentacja multimedialna „lato”, magnetofon, płyty cd, kolorowanki, kredki, wycięte buzie uśmiechnięte i smutne, kartoniki z literami, instrumenty perkusyjne. Metody pracy: • czynna, • słowna, • poglądowa. Formy pracy: • indywidualna, • grupowa, • zbiorowa. Przebieg zajęć: Zabawa muzyczno-ruchowa do podkładu piosenki „Po łące biega lato”. 2. Układanie z wyciętych kartoników tematu zajęć. Dzieci podzielone na 2 grupy układają zdanie lubimy lato. wiersza E. Bełczewskiej „Za co lubimy lato?”- załącznik 1 Udzielanie odpowiedzi na pytania. • Za co lubimy lato? Wypowiedzi dzieci dotyczące ich ulubionych letnich zajęć. prezentacji multimedialnej „Lato”. Podział wyrazu „lato” na sylaby i głoski. Wyróżnienie głoski „l„ na początku wyrazu. Pokaz prezentacji multimedialnej. muzyczna z instrumentami perkusyjnymi do podkładu piosenki „Wakacje”. Dzieci wybierają sobie instrument perkusyjny. Podczas słuchania muzyki grają na instrumentach, kiedy muzyka cichnie przekazują instrument osobie po prawej stronie. 5. „Co nas chroni przed słońcem?”- rozwiązywanie zagadek Magdaleny Wosik-załącznik 2 Uczniowie rozwiązują zagadki . Rozmowa na temat konieczności chronienia głowy, oczu i skóry przed nadmiarem słońca. 6. Podsumowanie zajęć. Kolorowanie obrazka- załącznik 3. Uczniowie kolorują obrazek kredkami. Na zakończenie dzieci, którym podobały się zajęcia wybierają sobie uśmiechniętą buzię, te którym nie podobały się – smutną. Załącznik 1 Ewa Bełczewska Za co lubimy lato? Za co lubimy lato? Za słońce co jasno świeci, za bawiące się na podwórku dzieci, za leśne poziomki, maliny, jagody, za spacery z rodzicami do parku, na lody, za wakacje, wyjazdy nad morze, jeziora i w góry, za babki z piasku i lot latawca hen wysoko w chmury. A za co jeszcze lubimy lato? Za łąkę pełną kwiatów, biedronek i bąków, za żabki kumkające koncerty wieczorne, za kolorową tęczę co cudnie się mieni, za parki ze śpiewem ptaków w soczystej zieleni. I lato za to lubimy… Że daleko jeszcze do zimy! Załącznik 2 „Co nas chroni przed słońcem?”-zagadki Magdaleny Wosik, By chronić skórę latem przed słońca nadmiarem, smaruj się nim, a potem opalaj z umiarem. (krem przeciwsłoneczny) Słońce nie poparzy noska ani uszu, jeśli się opalać będziesz w …………………….. (kapelusz) Gdy upał nad morzem, cień zapewnić morze. Choć jesienią jeszcze chronił Cię przed deszczem. (parasol) Za uszy wkładaj ich oba końce i noś na nosie, gdy razi słońce. (okulary przeciwsłoneczne) Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. Cudowna pogoda zachęca do spędzania czasu w plenerze. Należy jednak pamiętać, że długotrwałe przebywanie na słońcu jest szkodliwe nie tylko dla dzieci, ale również dorosłych. Czym jest promieniowanie UV i jak rozważnie korzystać z uroków lata?Czym jest promieniowanie UV? Istnieje wiele powodów, dla których uwielbiamy słoneczne dni. Nasz organizm wytwarza więcej serotoniny i endorfin, czyli hormonów szczęścia, a także witaminy D3 - niezwykle potrzebnej dla układu kostnego. Słońce emituje jednak, niewidoczne dla oka, promieniowanie UV. W zależności od długości fal wyróżnić możemy trzy rodzaje promieniowania, z których UVA oraz UVB docierają do Ziemi. Promieniowanie UVA. Stanowi aż 95% promieniowania UV, które do nas dociera. Cechuje się najdłuższą falą (od 320 do 400 nm), przez co przenika do głębszych warstw skóry i uszkadza włókna kolagenowe. W efekcie, wywołuje fotostarzenie się skóry i uszkodzenia DNA. Ten rodzaj promieniowania odpowiada za powstawanie opalenizny natychmiastowej, która niestety znika po kilku godzinach. Powszechnie uważa się, że pod wpływem promieniowania UVA rzadko powstają oparzenia skórne. Nie jest to prawdą, ponieważ długotrwała ekspozycja na promieniowanie UVA również może doprowadzić do poparzeń. Dodatkowo ten rodzaj promieniowania może odpowiadać za odczyny fototoksyczne i fotoalergiczne oraz nowotwory skóry. Promieniowanie UVB. Jest w większości pochłaniane przez atmosferę ziemską i stanowi niecałe 5% promieniowania UV. To właśnie promieniowanie UVB odpowiada za wytwarzanie drogocennej witaminy D3, ale także za większość oparzeń i uszkodzeń komórek skóry, które mogą przyczynić się rozwoju nowotworów, w tym czerniaka. Fala promieniowania jest bowiem krótsza (280-320 nm) i skupia się przede wszystkim na powierzchniowych warstwach skóry. Skóra dziecka a promieniowanie UV Skóra nazywana jest największym narządem ludzkiego ciała. W naszym organizmie pełni głównie funkcję ochronną przed urazami mechanicznymi i chemicznymi, a także zimnem, gorącem i promieniowaniem UV. Skóra osoby dorosłej znacznie różni się od niedojrzałej skóry dziecka. U maluszków jest ona cienka, delikatna i bardziej przepuszczalna. Ponadto melanocyty, czyli komórki produkujące i magazynujące melaninę (pigment chroniący skórę przed oparzeniem) są u dzieci mniej aktywne, co z kolei zwiększa ryzyko oparzenia. Z tego powodu, dzieci poniżej trzeciego roku życia nie powinny być eksponowane na promienie słoneczne. Co ciekawe według szacunków Międzynarodowej Agencji ds. Badań nad Rakiem prawie 25% czasu spędzonego na słońcu przypada na etap do 18 roku życia. Jak określić fototyp? Mówi się, że czerniak jest chorobą osób, które większość czasu przebywają w pomieszczeniach zamkniętych, a sezonowo próbują zaprzyjaźnić się ze słońcem. To również choroba ludzi o jasnych karnacjach, rudych lub blond włosach oraz niebieskich i zielonych oczach. Ale oczywiście nie jest to regułą i przed szkodliwym promieniowaniem powinien się chronić każdy z nas! Wybierając się na letnią wycieczkę warto poznać swój fototyp i dopasować do niego odpowiednie preparaty ochronne. FOTOTYP 1. Zawsze pojawia się rumień, nigdy opalenizna - albinosi i osoby z bardzo jasną skórą, często posiadające piegi, rudowłose, niebieskookie. Takie osoby powinny unikać ekspozycji na słońcu i stosować preparaty z filtrem ochronnym 50+ SPF (wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej). FOTOTYP 2. Często rumień, niewielka opalenizna - osoby o jasnej skórze, blond, rudych lub brązowych włosach, zielonych oraz niebieskich oczach. Podczas letnich spacerów, zalecane jest stosowanie kosmetyków z SPF powyżej 30. FOTOTYP 3. Niewielki rumień, mocna opalenizna - kremowy kolor skóry, ciemny blond lub brązowe włosy, szare lub brązowe oczy. Dla osób z fototypem 3 wystarczą preparaty z filtrem 15 SPF. FOTOTYP 4. Nigdy rumień, mocna opalenizna - jasnobrązowa lub oliwkowa skóra, ciemny kolor włosów i oczu. Dla tej karnacji polecany jest filtr z minimum 10 SPF. FOTOTYP 5. Brązowa skóra, ciemne lub czarne włosy. FOTOTYP 6. Ciemnobrązowa lub czarna skóra, ciemnobrązowe oczy. Jak chronić skórę latem? Spacery i wspólne zabawy na zewnątrz to cudowny pomysł, jeśli będziemy przestrzegać kilku prostych zasad: Pamiętaj o nakryciu głowy, wybierając kapelusz z szerokim rondem lub czapkę z daszkiem. Chroń pozostałe części ciała, okrywając je naturalnymi i przewiewnymi materiałami. Okryj skórę podczas uprawiania sportu np. będąc w wodzie. Ubieraj okulary z filtrem UV. Unikaj spacerów w porach o największym natężeniu słonecznym (między 10:00-15:00). Przyjaźń ze słońcem rozpocznij etapami, od krótkich spacerów. Pij dużo płynów, najlepiej wody. Używaj preparatów z filtrem UVA oraz UVB i odpowiednim dla swojego fototypu wskaźnikiem SPF. Na rynku dostępne są kremy z filtrami fizycznymi i chemicznymi. Dla małych dzieci przeznaczone są filtry fizyczne (zwane również mineralnymi), które nie wchodzą w głąb skóry, a jedynie odbijają promienie słoneczne i nie uczulają. Nałóż krem z filtrem 20-30 minut przed wyjściem i powtarzaj czynność minimum co dwie godziny. Nakładając krem omiń okolice oczu, jednak pamiętaj o uszach, ustach czy karku. Nie lekceważ chmur, ponieważ latem zatrzymują one jedynie część promieniowania. Letnie wycieczki i spacery z rodziną to doskonały pomysł na budowanie więzi. Organizując rodzinny wyjazd, pamiętajmy o ochronie przed słońcem i podstawowych zasadach bezpieczeństwa. W artykule “Bezpieczne wakacje - najważniejsze zasady" znaleźć można praktyczne wskazówki, które z pewnością przydadzą się podczas rodzinnego weekendu w górach czy rowerowej wyprawy. Źródła: Promieniowanie słoneczne – rodzaje Zacznijmy od podstaw, czyli tego co kryje się pod pojęciem “promieniowanie słoneczne”. W rzeczywistości nie jest ono jednolite, bo składają się na nie: promieniowanie widzialne, podczerwień oraz promieniowanie ultrafioletowe. Promieniowanie UV-A UV-A stanowi aż 95% całego promieniowania ultrafioletowego, jakie dociera na Ziemię. Jego natężenie przez cały rok jest na tym samym poziomie (nie zależy od aktualnej pogody). Promieniowanie UV-B Dzięki warstwie ozonowej obecnej w stratosferze, do Ziemi dociera jedynie kilka procent takiego promieniowania. Najmocniejsze jest ono latem – w środku dnia i przy bezchmurnym niebie. Promieniowanie UV-C Ten typ promieniowania jest najgroźniejszy z całego “tercetu”. Na szczęście UV-C zatrzymuje się w górnych warstwach atmosfery i nie dociera do Ziemi. Promienie UV a skóra Promieniowanie ultrafioletowe nie jest obojętne dla naszej skóry. Warto przy tym wiedzieć, że każde z wymienionych tu pasm działa na nas w nieco inny sposób. Albowiem promieniowanie UV-A posiada zdolność wnikania do głębszych warstw skóry i oddziaływania na nasz system immunologiczny. Choć nie wywołuje ono bólu i możemy nawet nie być świadomi jego działania, to wpływa na wiele aspektów naszego zdrowia i urody – odpowiada za starzenie się skóry, przyczynia się do degradacji włókien kolagenu oraz elastyny, powoduje przebarwienia skóry, ma wpływ na alergie posłoneczne, sprzyja rozwojowi nowotworów skóry. Promieniowanie UV-B dociera do zewnętrznej warstwy skóry i odpowiada za: wytwarzanie melaniny (czyli opaleniznę), oparzenia skórne, zmiany nowotworowe. Odzież z filtrem UV – ochrona przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych Odzież z filtrem UV, lub po prostu ubrania UV, to dodatkowa ochrona naszej skóry i całego naszego ciała przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Odzież z filtrem UV, również popularne koszulki UV, to nic innego jak odzież chroniąca nas przed szkodliwym działaniem promieni ultrafioletowych. Blokują szkodliwe promieniowanie fioletowe i tym samym chroni naszą skórę. Nie da się ukryć, że ubrania UV zyskują coraz większą popularność. Jak działa odzież z filtrem UV? Ubrania UV, a także wcześniej wspomniane popularne koszulki z filtrem UV, stworzone są w ten sposób, by chronić nasze ciało, a głównie naszą skórę przed działaniem szkodliwych promieni słonecznych. To wszystko dzięki zastosowaniu innowacyjnych technologii przy produkcji materiałów, z których odzież z filtrem UV jest wykonywana. Proces ten polega przede wszystkim na tkaniu włókien ubrań bardzo ciasno. Zatem im ciaśniejszy splot, tylko koszulka UV będzie nas lepiej chronić. Jak w takim razie wybierać ubrania UV? Powinniśmy zwracać uwagę nie tylko na rodzaj splotu i jego gęstość, ale także na wykorzystanie materiałów naturalnie rozpraszających znaczną część szkodliwego promieniowania słonecznego. Odzież z filtrem UV czy ubrania UV są właśnie tworzone w taki sposób, że zapewniają skuteczną ochronę naszej skóry. Ubrania UV – kto powinien je nosić? Odzież chroniąca przed słońcem – kto przede wszystkim powinien o niej pomyśleć? W grupie największego ryzyka są osoby o jasnej karnacji; dzieci – ponieważ ich skóra jest cieńsza, przez co bardziej wrażliwa na promienie (uszkodzenia, do jakich dojdzie w młodości, mogą zwiększyć ryzyko zachorowań w późniejszym okresie życia); osoby przyjmujące niektóre lekarstwa. Ubrania UV przeznaczone są dla różnych grup wiekowych, więc powinniśmy chętnie sięgać po takie elementy garderoby, które chronią nas przed słońcem, bez względu na nasz wiek. Oczywiście warto o tym pamiętać szczególnie wśród najmłodszych. Dzieci są wyjątkowo narażone na szkodliwe działanie promieniowania ultrafioletowego, ze względu na to, że dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. By uniknąć popatrzeń słonecznych, warto odpowiednio chronić nasza skórę. Odzież z filtrem UV z pewnością zapewni nam taką ochronę. Oparzenia skory, do których doszło we wczesnym okresie życia, są często przyczyną powstawania nowotworów skóry w późniejszym wieku, dlatego nie powinniśmy bagatelizować problemu, jakim jest niedostateczna ochrona skóry przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Skoro coraz chętniej sięgamy po kremy ochronne z odpowiednimi filtrami, warto również poszerzyć naszą garderobę o właściwe produkty. Ważne jest też to, gdzie się wybieramy i co zamierzamy robić. O odzieży UPF 50+ powinny pomyśleć przede wszystkim osoby: zamierzające odwiedzać tereny położone na dużych wysokościach; szykujące się do aktywności prowadzonych na śniegu lub lodzie; spędzające czas w pobliżu akwenów; wybierające się w rejony położone blisko równika. Źródło:

co nas chroni przed słońcem