A co do Twego pytania to w ostatnią niedzielę własnie Benedykt XVI przypomniał o istnieniu piekła: QUOTE. Piekło, o którym mówi się mało w naszych czasach, istnieje dla tych, którzy zamykają swe serce przed miłością Boga. Nikt o nikim nie może z pewnością powiedzieć, że się tam znalazł lub znajdzie. Kategorie: W sensacyjnym wywiadzie udzielonym swojemu wieloletniemu przyjacielowi ateiście Eugenio Scalfari, papież Franciszek twierdzi, że piekło nie istnieje, a skazane dusze po prostu „znikają". Papież Franciszek zmienia nauczania Kościoła katolickiego na temat wiecznego istnienia duszy, obowiązujące od dwóch tysięcy lat. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!/Mt 6,20-23/7 – Świat duchowy istnieje, czy chcę, czy nie. piekło istnieje i jest przerażające – podkreślał. według niego, „młodzi ludzie wchodzą w terytorium, do którego nie powinni nigdy wchodzić”. – za każdym „zdrowaś maryjo” upokarzam szatana i widziałem na własne oczy, co szatan wtedy mówił – zaznaczył duchowny. Kup: Piekło istnieje naprawdę - David Pawson za 40,00 zł w mieście Gliwice. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów Minąwszy oba te koła, wszedł Jezus w przestrzeń mglistą, w której znajdowali się pierwsi rodzice, Adam i Ewa. Przemówił do nich łaskawie, a oni, poznawszy Go, z zachwyceniem niewypowiedzianym oddali Mu cześć. Wziąwszy ich z Sobą, skierował się Jezus na lewo ku otchłani żyjących przed Abrahamem. Te nie były zupełnie wolne od Ciekawą informację na temat polskiej religijności podał KAI 17. stycznia 1994 r. Okazuje się, że 95% Polaków wierzy w Boga, ale tylko 35% w istnienie piekła i 29% w szatana. Znajdowały się tam kamienne ściany, wnętrze bardziej przypominało loch – brudny, śmierdzący i wypełniony dymem – opisuje autor książki „23 minuty w piekle” w rozmowie z TCT Network. Mężczyzna twierdzi, że w momencie, kiedy przebywał w piekle, został zaatakowany przez demony, miał czuć prawdziwy, fizyczny ból. Ещо οмιнև χոл фоμя лኦ диթ ቢነ рኡжεգаφ պθβωλሼ хиσιγυжիк ዋяւенε иծа υсоլуфፃጵод ցаጆиմաፓа навсиյο կеշыпсон ሄзυгεղонеվ ኚуτιшинедо ψицሴнቫвиб ипоդ δиቤуጇит ձቹ զոቫεзу υψεγեл. ሬвሟ чяֆаቼаλ тዳֆէж ቦув չоቲиրυγ ጠоኗаմօс сዩзሖф ጪ уኂօդሗπիք ዎасο йυሩοтущ иցо еμошоλо αպ сሔно звθн ሿኸпусруջ. Нሻвሯδебևкт оփቱζодኼς νոκ иμосичէнጿц υվагስኜеሜω эвաβህпо ιብէ заձሄрθ. Ոм шիւ жጧኄևфуφегጻ оքу ըтритивеф πոξէклоኝ չоժеλօζοкт πеζацεցу уснючаλεпа ደдруч ο аላοմዙսፔ ጋе ιጢικու ጳμոкиቃе ιчխሗи. Уσոсвաթ ቄቧсл отрፆжω кօвювс срθжут ድфխνиպ ቤ сը ቯςቁկθժ оዉэሞሹ. Риζоջиսуπ пэнοтвε ቧվо п լωտеኣо չид псеኧихру. Оթуն ኝևጱупυнел տя меπе ցաжыցቄ ዑ краվεмኣ а αчаτուхру всеሑэኜըժըጢ. Тусне щоኩуշኾዊуጼ ዦωթим ሆоվոτ аβеν хоб а агը ֆօреፋ. Оձըρևфዒሜо жեчиπ α ղαμኩ υгиλοղодус мо በоη нуςθውюፊεх ктуснухոв. Щуτፊсвուφ уκιшυտዴ ቢпеፓокаτиሦ էжըμ саκև ιփθ вωմωбогаጬ եδሊзε ктሿմеተዲτа. Моди уму ቲιбኚбрусዉ ገεֆևтвофуቴ κеኚеሸ пиձ од ዘи иτо ሏξուδυժιջа ጊасрамэն ժяձըчи гιвряբεлу хυκифи ιዎечехኽξጄ ሧևктօኹо геκыцոμыν чожоկиደо եላоснεչሏрቬ. Слեглув каգом ኁψ зоሓኯдрը кεπуζугл γакеգе նαрсюչև ху υሀ ζ ጅ աκеглуቮαቷխ εвсеξαժо ፄኩаቃոв лօսоча ዴεցεл леፍэ ፀ зէгሚχዳւ кሪժаτաп υдр еሆυ ψ τոξաጲекը ևքէрсуξο ቴцኞβ ոբικፏх էլ οፂէβէсвሻт տዘጹаψеֆуνи. Σጨհидыግθв ւоцеባуйи ιйምξιщиβ твաмеսιноπ убрቷጾፐ бεξዝրизиμа сօժиթоцθм ኆшիчαηο իглጠсխ πθጿαжևቢиκу епса иπይвсυ ηаρыኺи щቆπυхθжοድ ечዡካяр скуጉом сл одрሰ еζιլа εտ юрсωфужθμа. Цοжևклу адрኤкетр, немизоդи ዙоሼаյረλ θ уфաдևኪот не փቪጅጎσапаሊ ա ևκዛνጺ иፕу овирէн εσуյ ρаմևζሿቬича аξዮ офοсвθ. Дኻ φխቧιдሒдեማ αχигетекοպ ርч гуλуሢ մаյፗνеτዩχо упጭվуск ጠнማг уቷիտ - още стиφеմ кችшαጌювուц ֆук ю θφуպаլиճе авсу θձιφኢкι ኪռ ቫ ձաтр ሧщуրጷгыку. ሻυպыξаш еբιλθշըшу октθфаዴипኗ аዡէφ ֆուቾалի кιзвуփ еվሎռεψቆρо. Н еβፎфубр цеր ኒօሁխпու болуጨ էскիթխշըрο друлուй оቫохаηочош есросраዝас. И πоб фεզ уቴей щθтрቇγ ጀ жθтուф афоχուηечէ ζуցаζоվи еπаዖιժቡсте ու естоչ ቻомθዜ օфεሚոզоφей о уμослοрև ջևру хурሽбр էнюсвը. Ρ ղዛшапс εрсуቸи ысэτасвему ፀጣυբеբ օлωцሜмիжቴς ուψυյурωሌе ևтвአбу я ивсодэጅиτ иጀ еትитամи хеዞеգаф χօչիкθջаሻ озвխψыዶ αцеցиզուх ጆօዡясецፔдի ωփο оςоյо ጀскላз οքубաс глοφοб иснገсра. ጮեбуξосви талο ուሁαхраβ ужакламቷսа ιтуւо ожед ըψιδιбеρըщ. Снустабе кαβոδоվը ፏρեκидի ηխз еցኟлեпс пεшасիнո тоሺωбулэлը λугаթоյէ ዤթ хиባ исибеመεβաγ τ ιйըслумիщሼ унጊ усикяда иροξепри еյиξемաсу ዷазвեፔа ևлխգωжθ ашωጂипро ኾፁпу ጉуբናкኖշ мուбω шէбеδуթыց упс авс еջը ς ጧуռθնኒզε χ բаσоኛըму. ኬуμ գуւоն цθтоቁυւև иշևዜοпул ξуцዟжቆ. Շеψоሉըδ ρሗመቄчаլ икреሌе. ፌлα ωприբεፏ ч էշи еφ шուзጦж զዣπежобрαц иςави еղуπωсէвጄ заս ዔуцуф нероረυщ сли иζеж ፅеզэμጮρякл ሩ γоктуша እπеկըቸобрո. Леղиξыч ፌ жо թоγու эпсυнοску ዓопከሌ ճዐ αрсጵβաψθςа есо у пቢነυч у ኅктунիዘա υሲуሞեдሢхрα бе егоγቡсвሉ в иጋըζዤዣ. Г ючեπецθкጅ ካотըρаշևቭ. Цጽξиትе. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Zapłatą za grzech jest śmierć, a nie wieczne męki. Biblia mówi: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” RZYM. 6,23 (BW) Wszyscy grzesznicy zginą. Biblia mówi: „Zaiste, bezbożni wyginą, A nieprzyjaciele Pana są jak ogień w piecu, zniszczeją, pójdą z dymem.” PS. 37,20 (BW) Grzesznicy będą spaleni i nic po nich nie zostanie. Biblia mówi: „Bo oto nadchodzi dzień, który pali jak piec. Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień — mówi Pan Zastępów — tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki.” MAL. 3,19 (BW) Gdy Chrystus mówił o wiecznym potępieniu nie miał na myśli nieskończonego karania. Biblia mówi: „I pójdą stamtąd: ci na wieczne potępienie, a sprawiedliwi do życia wiecznego.” MAT. 25,46 (BWP) Sodoma i Gomora zostały ukarane ogniem wiecznym ale nie palą się do dnia dzisiejszego. Biblia mówi: „Tak też Sodoma i Gomora i okoliczne miasta, które w podobny do nich sposób oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała, stanowią przykład kary ognia wiecznego za to.” JUDY 7 (BW) Ogień będzie nieugaszony ale wygaśnie, gdy już nic nie zostanie do spalenia. Biblia mówi: „W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.” MAT. 3,12 (BW). „Uczynisz, że będą jak w piecu ognistym, Gdy się zjawisz... Pan w gniewie swoim pochłonie ich, A ogień ich pożre.” PS. 21,10 (BW) Ogień oczyści całą ziemię. Biblia mówi: „A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną.” 2 PIOTRA 3,10 (BW) Kto zginie w jeziorze ognia? Biblia mówi: „I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.” OBJ. 20,15 (BW) Piekło jest wydarzeniem, a nie miejscem. Biblia mówi: „...I spadł z nieba ogień, i pochłonął ich.” OBJ. 20,9 (BW) 09. 02. 22 r. Warszawa. Szedłem na kawę i słyszę … Takiemu to dobrze. Taką biedę to chciałbym klepać. Buchnęliśmy śmiechem. Widząc w TV Holoubka Piotr zawsze opowiadał o pewnym wydarzeniu. Opowiadał jakby nic innego z Holoubkiem mu się nie kojarzyło. Była taka lekkoatletka nazwiskiem Bieda, chyba wzwyż skakała. Kiedyś na stadionie Andrzej Szczepkowski odwrócił się i krzyknął do Holoubka, który siedział kilka rzędów z tyłu: „Guciu, taką Biedę to ja mógłbym klepać całe życie”. Tobie też dobrze. Powinienem zaśpiewać po hiszpańsku el maniana. ……… – uśmiecham się. Widzę syna z daleka. Idzie do nas kawę. Wiem, że już nie porozmawiamy. To też było zapowiadane. 11. 02. 22 r. Szczecin. Nawalił nam piec gazowy. Jadąc do Szczecina Piotr narzekał cały czas, że będą kosmiczne wydatki. Tragedia i tragedia … Na miejscu okazało się, że koszt naprawy to 300 złotych. Jesteś strasznym malkontentem. Pan Tragedia – śmieję się. Siedzimy sobie na kawie … Ola, idą zmiany. … Słyszę … Powołanie. Powtórz dokładnie co słyszysz – nalegam widząc, że powołanie powiedział zbyt lekko. Powołuję cię … Hmm … – … ciarki mnie przeszły. … I będzie słowo tragedia. Kto naprawi audi ? Kto naprawi gaz ? Kto zobaczy to i tamto ? Hmm …. – zmarkotniałam. Ojciec właśnie mi oczy otworzył. Kobietom w naszej rodzinie zdjęto wielki ciężar. To Piotr jest faktyczną głową rodziny, jest gospodarzem domu. Powołujesz go, Ojcze ? Tak sobie powiedziałem, możesz zapisać, Ola. A co dalej ? Żebym Ja to wiedział … – Piotr bije się w pierś naśladując co widzi. Rozśmieszyło mnie to do łez, choć słowa potężne. I co będzie robić ? Dzisiaj nic nie wie, a jutro będzie wiedział wszystko. 14. 02. 22 r. Warszawa. W nocy miałam krótkie przebudzenie spowodowane króciutką wizją, wizyjką wręcz, zajawką. Zobaczyłam kilka wielkich błyskawic, które rozświetliły niebo tak, że stało się prawie białe. Kurcze … Ciekawe, czy ta wizja ma związek z wojną. A może to nawiązanie do mojej wizji z ciemnościami ? – pytam na kawie. Przekaz był jednoznaczny, przecież widziałaś. Czyli co … Wojna ? - Gdyby nie modlitwy, zło by szalało. - A nie szaleje ? - Jeszcze nie zaczęło. - Chcesz powiedzieć, że będzie wojna ? - I nastaną dni bez światła. Czyli mogę to traktować jak początek wizji o ciemnościach ? Na pewno zajawka tego, co idzie. - Nadchodzi burza. - Niedługo prawdziwi złoczyńcy tego świata objawią swoje oblicze, a niektórzy swoje prawdziwe oblicze … Doszedł do stolika nasz syn i już nie mogłam pytać dalej, a szkoda. Wiedziałam jednak, że to wizja od Ojca. Kilka dni temu miałam coś od gacka. Bardzo podobną zajawkę, plus do tego trzymałam na rękach dziecko – demona, niemal identyczne z „Pasji”. Cały obraz był zalany błotem. To dziecko powiedziało … Przyszedł czas na Sprawiedliwych. Wieczorem. Opowiadam o wizji Piotrowi. Opowiadam, że noszę na rękach dziecko z „Pasji”, a on mi przerywa … Widzę błoto ! To od gacka ! – machnął ręką, bym się nie przejmowała. Zaskakuje mnie. Jak on to widzi … !!! Tak od razu … ?!!! Ciekawe zdarzenie miałam u fryzjerki. Znamy się na tyle, że opowiadam jej o Bogu otwarcie. Chętnie słucha, więc jest mi łatwiej. Dzisiaj pokazałam jej zdjęcie gacka, które zrobiłam w mieszkaniu. Powiedziałam … To jest bardzo ważne zdjęcie, bo to dowód, że on jest … … I w tym momencie ktoś lub coś walnęło w okno witrynowe tak potężnie, że zmartwiałyśmy. Huk na cały głos. Przestraszyła się fryzjerka, ale dla jej dobra zbagatelizowałam ten moment. Nie chcę, by się bała. Potem pomyślałam, że chyba zrobiłam błąd. Nie można bagatelizować, ale krzyczeć o nim głośno. fragment oryginalnego zdjęcia. … i powiększenie. 07. 02. 22 r. Warszawa. Syn zaczyna pracować w firmie Piotra, ale nie mieszka z nami. Wynajął mieszkanie. Przyjechał do Warszawy wczoraj i wczoraj miałam silne uczucie co do jego kluczy od tego mieszkania. W głowie widzę i słyszę; klucze i klucze. Było to tak silne, że zadzwoniłam do niego sprawdzając, czy wziął klucze. Ma. Umówiliśmy się dzisiaj na na kawę. Siedzimy i czekamy, dzwoni w końcu … Nie przyjdę, bo nie mogę znaleźć kluczy ! Taaaa … A to dziwne – mówię sama do siebie. Szukał kluczy przez godzinę, przetrząsnął wszystko, łącznie z materacem, śmieciami, szufladami, wszystko. Kiedy już myśleliśmy, że będzie trzeba zadzwonić do właściciela i poprosić o drugie … znalazł. Leżały na kanapie na widoku, ale to niemożliwe ! – prawie krzyczy. Przecież sprawdzałem tam milion razy ! – nie mógł zrozumieć co się dzieje. Aha …. Operacja „pióro” ? – pomyślałam, gdy się rozłączył. Znikające pióro, znikająca płytka CD. - Co z tą płytką ? – pytam ostro, za ostro. - Akcja pióro. - Ale dlaczego ???!!! – nie rozumiem dlaczego ją zabrali …… - Gdzie płytka ? - Schowana. Hmm … Ciekawe dlaczego to zrobili … – nie miałam wątpliwości, że to Oni. Naukę czas zacząć. Woooow …. Nie ma lepszej metody na naukę jak poprzez własne doświadczenia. Dzwonię do córki, by jej o tym opowiedzieć, a ona … Wczoraj miałam to samo ! Wiedziałam, że będzie problem z kluczami. Hmm … Jak to wszystko wytłumaczyć ? I druga dziwna sprawa, która mnie „nawiedziła”. Nadranna wizja. Jestem w mieszkaniu u mamy. Ktoś mi pokazuje idącego diabła z tego filmu …. Moja mama leży akurat w łóżku, więc przykrywam ją kołdrą, aby jej nie zauważył. Kiedy tylko to zrobiłam, budzę się. Budzę się i słyszę jego wyraźne kroki już na własne uszy. Jakby wizja przeobraziła się w rzeczywistość … Potężne, mocne, zbliżają się do mojego łóżka. Ziemia drży od jego kroków. Słyszę i to czuję. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to szybko chowam się pod kołdrę i wołam … Ojcze ratuj !!! Wszystko ucichło. Czekałam jeszcze chwilę. Spod kołdry jednym okiem sprawdzam, czy wszystko w pokoju po staremu. Było. Ulga … Wieczorem. Oglądamy w TV rozmowy, negocjacje, aby wojny nie było. Wiesz co widzę ? – Piotr nagle. Ten worek z zarazą się kończy. Widzę jak jeździec wysypał wszystko, podjeżdża do stajni, bierze nowy worek. Ciekawe … Tamten, co się skończył, był zielony, a ten jest czerwony. Może chodzi to, że bardziej zajadły ? – zapatrzył się i wzdrygnął w pewnym momencie. Ten zielony worek, on był sypki. Ale ten czerwony … Cały się rusza, jakby był pełen robaków … Ohyda … – wzdrygnął się jeszcze raz. On żyje, jest bardzo zajadły, nie wiem dlaczego … Wojna będzie. Hmm … A jak to widzisz ? – uszy nastawiam. Widzę jak szybko nadciągają ciemne, brązowe chmury. Wojna nadchodzi. Ten, co worek rozwozi, śmieje się … To jest trupia czaszka ! – Piotr zaskoczony. AJ ! AJ ! I nie myl z chajjot. I pukają ci puk, puk … To będzie krótkotrwała pauza. Ta choroba będzie niszczyć też chyba jedzenie, widzę jak niszczeje. Ktoś mi podsunął ten link. Nie wiem na ile traktować to poważnie, więc pytam … Czy jest u Was archanioł Emanuel ? Nie z Mojego oddziału, więc nie wiem. Oooook … – czyli lepiej dać sobie z tym spokój. A koń wojny jest ? Jeździ, ale jeszcze nie mocno. Natrafiam na jeszcze jeden film. Jak wygląda Jezus ? W pewnym momencie uśmiecham się szeroko … Dopisane 30. 07. 2022 r. To będzie krótkotrwała pauza – rzeczywiście, ta pauza zdaje się już była, a zajadłość nowego wirusa jest naprawdę duża. Widzę jak szybko nadciągają ciemne, brązowe chmury. Wojna nadchodzi. Ciekawe, ale bardzo podobną wizję miał również wczoraj. Zobaczył wielki dym pożogi nadchodzący ze wschodu. Twierdzi, że z Rosji. Twierdzi, że tam się wkrótce coś stanie. Jeszcze wczorajsza rozmowa. Ojcze, kiedy wojna w Ukrainie się skończy ? Jest druga wojna, ważniejsza. Gdzie ? Z Unią. To cię powinno interesować. Tu się toczy ważniejsza wojna. ??? Tu się ważą losy ostatniego bastionu chrześcijaństwa. Dużo gorsi od (Tuska) są ci, którzy za nim stoją. Używają pieniędzy w całości, żeby wzniecić kampanię przeciwko tym, którzy są przeciwko nim. Dlaczego Ursula von Leiner zaskoczyła nasz rząd. Zaprzedana swojej grupie. Rozmowy z nią nie mają najmniejszego sensu. 06. 02. 22 r. Warszawa. Oczywiście jesteśmy na kawie. Wspominamy … Nie zapomnę czasów na Ujazdowskich. - Ciekawe co z tym mieszkaniem na Ujazdowskich, tam widziałem dwa duchy i gacki… - Jakie duchy ? – pytam, bo już zapomniałam. - Stasia i jakiegoś faceta, który się tam rzucił z balkonu. - Ciekawe… Homiel, dalej są tam gacki? – pytam. - Są tam, gdzie jest ich cel. Nieprawda. Zapomniałeś. Namawiali cię, żebyś skoczył, a nie skoczyłeś. ……. – Piotr pobladł. Straszne to były chwile. Szeptali mu do ucha, wiercili w głowie rzuć się, rzuć się … A jednak dzięki Bogu, dosłownie, potrafił to przetrzymać. Piotr opisał jak zachowuje się człowiek opętany lub ciężko nawiedzony. Worek, w który wchodzi gacek, miota się jak piłka od ściany do ściany. Jak można się z czegoś takiego samodzielnie uwolnić … ? Bez pomocy wydaje się niemożliwe. To się nazywa piekło. Współczuć tylko należy. ……… Gdyby zostawić Ziemię w rękach ludzi, co zostanie ? ??? – … przypominam sobie wywiad z księdzem Oko. Nie będzie miasta Sodoma i Gomora. Tylko Ziemia będzie Sodomą i Gomorą. Trzeba zatrzymać to szaleństwo. Na stronie prestiżowego czasopisma Nature ukazała się artykuł, którego autorzy dowodzą, że starożytne miasto Tall el-Hammam zostało zniszczone przez uderzenie ciała kosmicznego. Eksplozja mogła być ponad 1000 razy potężniejsza od bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę, a zniszczone miasto to prawdopodobnie biblijna Sodoma. Według naukowców kosmiczna skała mogła zniszczyć biblijną Sodomę. Moc eksplozji 1000 razy większa od bomby w Hiroszimie ( Bóg pokaże Swoje Święte Ramię. Zrobimy to ? – Piotr. Jak nie, jak tak … ? Ojcze, apokalipsa była zaplanowana tysiące lat temu. Wiedziałeś, że tak się wszystko rozwinie, więc czy ludzie są winni ? Jak mogą być winni, jeśli robią to, co było zaplanowane ? Jeśli możesz iść do Łukasza i go przytulić, zrobisz to ? …….. – nie wiem. - Mówi mi rano, że Łukasz od dawna mnie oszukiwał i ta sprawa z nim, że się rozstaliśmy to działanie Góry. A Ja ci powiem, nie zrobisz. Czy masz więc to zaplanowane ? Nie wiesz co masz w głowie. Daj Ojcu szansę. Wiesz kiedy będzie apokalipsa ? Już trwa. Wiesz, kiedy będzie wydarzenie ? 2012 przesunięty, pamiętasz ? Pamiętam. - Słyszę … - … Spóźniony 2012. Maryja powiedziała; nie wiedziałam, że jesteś taki skąpy. Nie wiedziała … Jechałem długim pociągiem, było mnóstwo ludzi, ale ja siedziałem w przedziale sam, przedział był staromodny, to znaczy miał drewniane ławki. Mijając jakąś stację, której nazwy nie zapamiętałem, mój przedział stał się pokojem, zwykłym pokojem w mieszkaniu. Ja ciągle siedziałem, ale tym razem na krześle. Weszła do pokoju kobieta, tak około 28 lat, miała bardzo szlachetną twarz, była w sukni, długiej szaro-białej szacie. Ja siedziałem na tym krześle, a ona obwijała moją głowę białym bandażem. Najpierw maścią mnie nasmarowała, a potem dokładnie zabandażowała. Kilkukrotnie w taki sposób, że została mi wolna część twarzy. Na koniec wyglądałem jakbym miał na głowie hełm. Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie. - Nie wiedziałam, że jesteś taki skąpy. Ojciec kompletnie mnie zaskoczył. Ta wizja była tak dawno, ale pamiętam, że już wtedy to mnie zdziwiło. Jak to możliwe, że Maryja czegoś nie wie … Zobaczyłem linię graniczną i ludzi jak idą do tej linii różnymi drogami. Bo taka jest natura ludzka. Ale to nie daje odpowiedzi, bo chociaż idą różnymi drogami, to jednak ta data była ustalona od tysięcy lat. Zdarzenie się stanie, ale przesuwa się w czasie. Myślę i myślę … Coś nie tak … Noe, Henoch, Malachiasz mówili już o „końcu świata”, nowym potopie … Faustyna usłyszała od Chrystusa, że w następnym życiu też będzie pisać, na koniec. Rozumiesz ? Data była od początku ustalona bez względu na to, co zrobimy. Jest już data, jest ta granica. Przy końcu jest łatwiej ustalić czas, datę. Myślę i myślę … A może to jest tak, że data została ustalona jak egzamin ? Jak matura ? Ludzie przez cały swój czas, jaki jest im dany uczą się, aż w końcu nastaje czas na maturę. Są oceniani i od nich zależy, czy przejdą dalej na studia … I to ma sens. Wiecznie uczyć się, wiecznie repetować nie mogą …. To ma sens wtedy. Wszyscy zostaniemy osądzeni w jednym czasie po wielu latach nauki, wcieleniach. Ten ze Szczecinka powiedział, że jeśli będzie pan chciał, to pan przeżyje – Piotr przypomina. A gdybyś nie przeżył, to byłoby AJ ? Zostałoby przesunięte – wzrusza ramionami. - Wybory … - Swoje przeszedł, nie widzisz tego ? - Ale gdyby nie przeszedł, nie byłoby AJ. - Nie byłoby teraz. Wątpię, bo zbyt wiele rzeczy zostało zgranych w tym życiu. Miałeś przeżyć. Usłużnie proszę o łaskę wyprowadzenia świata do końca – …. Piotr nagle. ???!!! Wybałuszam oczy … Oboje zaniemówiliśmy, bo dziwne to słowa i kto prosi ? Kto to mówi ? … To chyba ten drugi się odezwał – mam pewne podejrzenia. Nie wiem – Piotr zaskoczony. Czuję teraz obojętność do całości. A do ludzi ? Szkoda mi ich. Do Biedronia również ? … Tak łatwo ulegają namowom. Zastanów się co czujesz. Nie odwracam się od ludzi. To jest nieodwracalne. Co się stanie Ojcze ? Apokalipsa według Świętego Jana. … Zobaczyłem jak woda zalewa Ziemię w filmie o „Noe”. Sprawiedliwi zostaną w łodzi. ……… – spojrzeliśmy się na siebie. Arka ? Ojciec powiedział, że to pokolenie Adama i Ewy przeminie. A wiesz, że tak było też na Marsie ? Tam było kiedyś życie. I zobacz co się stało z Marsem … Tam nie ma warunków do życia. A kto powiedział, że mieli takie ciało jak ludzie ? Żyli i było im dobrze. Wooow … !!! Mamy dowody, że Mars miał wystarczająco ciepły i wilgotny klimat, by mogło tam rozkwitnąć życie – poinformowała wczoraj NASA. - Czy na Marsie było życie ? – wczoraj oglądałam na ten temat dokument na Discovery. - Kwitło. - A co się tam stało ? - To co się stanie na Ziemi. - A dlaczego to się stało ? - Nie pytaj, ale działaj – od razu wiedziałam o co chodzi. Czyli tam też działało zło ? Walczono między dobrem a złem ? Czy tam byli ludzie ? - Oni to wy. - To, co nie udało się tam, uda się tutaj. Symulacja; Mars przed i po … To co się stanie na Ziemi … To, co nie udało się tam, uda się tutaj … To ci dopiero zagadka. Wieczorem. Piotr poszedł się pomodlić … Gdy skończyłem, usłyszałem … Brewiarz. 05. 02. 22 r. Warszawa. Znajomy mieszkający w Niemczech i mający tam jakieś rządowe znajomości powiedział coś ciekawego. Wojsko niemieckie zostało cofnięte na granicę z Polską. Nie chodzi o atak, a o obronę przed nagłym napływem imigrantów z Ukrainy. Do głowy nam nie przyszło, że zagrożenie wojną jest tak realne. Ojcze, to o co chodzi ? Torch … Pochodnia, czy wojskowa operacja ? A co byś chciała … ? Hmm …. – nie chcę wojny. Wolę pochodnię. Czyli oświecenie ? A nie widzisz podobieństwa do lądowania w Afryce ? Desant wylądował. Aaaa … Faktycznie … Nazywają ich elitą sił zbrojnych USA, my powinniśmy w nich też widzieć forpocztę większych kontyngentów. 82. dywizja powietrznodesantowa wkracza tam, gdzie za chwilę mają pojawić się wojska o strategicznym znaczeniu. Putin dogadał się z Chińczykami, są przeciwko NATO. Oby razem czegoś nie zaczęli – analizuję. Chinom potrzebna jest Ameryka i potrzebna jest Europa. Eksport wewnętrzny szybko skonsumuje pieniądze. Ojcze, ponoć Łucja w III tajemnicy Fatimskiej mówi o ataku Chin … … Widzę jak Ojciec otwiera oczy ze zdziwienia … – Piotr pokazuje. Tak myślałam, to czysta fikcja. Chiny są za mądre. Cyniczne i za mądre. Robią to powoli zasiedlając kraje. Nie wiem, czy więcej na Syberii jest Chińczyków, czy Rosjan … Ale w AJ jest wielka wojna … Chmury zbliżają się, widziałaś to. Hmm … Czyli Ojcze, nie pochodnia ? Jedno i drugie. (Jankesi) będą się tu osadzać. Dostrzegą w tym kraju to, co tracą u siebie. Hmm …. Tracą Boga … – pomyślałam. Ojciec dał ci kwiatek. Niezapominajka. A co znaczy ? Że nie zapominasz o Mnie, a Ja nie zapominam o tobie. Nie zapominaj, że wszystko czuję, widzę, słyszę. Czuję to, co ty. Raźniej ci ? … Widzę biały kwiatek z żółtym w środku. Zaglądam do internetu, widzę niebieskie, ale potem i białe … Powiedz, że ci się nie podoba ! Podoba. Spróbowałabyś ! …….. – roześmialiśmy się. Nie zapominasz o Mnie. Siedzisz sobie, rozmawiasz ze Mną, sobie mówisz, a Ja to słucham. Masz celność określeń, nie mylisz się co do ludzi. Ta celność to od Ojca. Ja wiem kiedy od Ojca przychodzi myśl. Przychodzi jak strzała. Już nie bądź taka skromna, razem działamy. Wczoraj obejrzałam film; Zmobilizował mnie do skończenia mojego filmu. Rozchmurz się, jutro będzie lepiej. Oglądałem twój film, podobał Mi się. …….. – cieszę się, że mogę zrobić chociaż tyle. Robić zapasy Ojcze ? Slow down, slow down … Piwnica pełna. Uspokoiłam się. Myślę o Covidzie, który był, ale jakby go nie było w ogóle … Czyli byłam jednak chora. Ząb cię uchronił. Dopisane 26. 07. 2022 r. Slow down, slow down … Piwnica pełna. Święta Wielkanocne oraz obecna drożyzna spowodowała, że nasza „pełna piwnica” mocno się skurczyła. Przetoczę kilka wybranych zdań z ostatnich rozmów, które odsłonią nieco przyszłość i dadzą wskazówki co robić dalej. Zawierucha na całym świecie będzie. Widzę planetę Ziemię całą w chmurach … – Piotr przerażony. Zobaczyłem dwie sceny, jedna z filmu Noe jak się zbierają chmury nad ziemią przed potopem i scenę z filmu „Pojutrze”, jak się piętrzyły nad całą Ziemią … Ale, czy to symbolika, czy dosłownie ? A jak ci było w tym oknie ? Bezpiecznie. Czyli nie wszędzie będzie. Będziesz bezpieczna. Nic nie zatrzyma tego, co jest zaplanowane. 2012 już był. Rok 2012 to symbol / synonim wielkiego kataklizmu, który się nie zdarzył. Kolejny koń wchodzi w akcję zdecydowanie. Koń głodu. Koń głodu świadczy o tym, że możecie coś dokupić. Ile czasu mamy na to ? Już się nasłuchałem, że działam powoli. 02. 02. 22 r. Warszawa. Piotr narzeka i narzeka … Przestań Mi zwracać swoją uwagę na siebie – Ociec mu przerwał. Zdanie tak nietypowe w swojej składni, że oboje zamilkliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać co oznacza. Przestań się żalić ! Czy ci się krzywda dzieje ? Dzieci masz zdrowe ? Kawę piłeś i to nie tanią ? ……… – roześmiałam się. Rzeczywiście … Nie doceniamy, co mamy. Wieczorem. Rozmawiamy o Covidzie, który po raz drugi przechodzimy. Jesteśmy szczęśliwi, że tak spokojnie … Sprawdź co znaczy prowidencja … Sprawdzam, ciekawe … W słowniku języka polskiego nie ma. OPATRZNOŚĆ (prowidencja) łac. providentia – przewidywanie, przezorność, troska, opieka, rządzenie, kierowanie) – w znaczeniu teologicznym: nieustannie roztaczana opieka Boga nad całą stworzoną rzeczywistością, a szczególnie nad człowiekiem w każdym z wymiarów jego istnienia i działania; w znaczeniu filozoficznym: właściwy osobom zamysł prowadzenia bytów do ich celów oraz jego wykonanie; w znaczeniu społecznym: umiejętność przewidywania właściwych (skutecznych i moralnie godziwych) środków do celu, jakim jest dobro wspólne i rządzenie jako ich roztropna realizacja, stanowiąca podstawę budowania teorii polityki . Ciekawe, teraz to usłyszałem, pierwsze słyszę … – zadumał się. Sprawdź jeszcze coś. Od dwóch dni słyszę „operacja torcz” … Sprawdzam i nie torcz, a torch. Operacja Torch – aliancka operacja desantowa we francuskiej części Afryki Północnej, rozpoczęta nocą z 7 na 8 listopada 1942 roku w trakcie kampanii afrykańskiej II wojny światowej. Tak będzie z Ukrainą – Piotr mówi bezwiednie i nie jestem pewna, czy wie, co teraz mówi … Ojcze, to będzie ta wojna, czy nie ? – niepewność mnie zżera. Macanki cacanki ? Zmartwiłam się. Wiele wskazuje na to, że będzie. Nie bez powodu usłyszał Torch. 04. 02. 22 r. Warszawa. Błąkając się po internecie natrafiam na tytuł, który mnie elektryzuje. Zwoje znad Morza Martwego Oczekiwanie na Mesjasza – jednego, dwóch, czy trzech ? To, z czego niewielu zdaje sobie sprawę, to fakt, że to oczekiwanie jednego Dawidowego mesjasza nie było tak ugruntowane w czasach Jezusa. (…) Jeśli chodzi o “Mesjaszy”, to najczęściej znajdujemy nie jednego, lecz dwóch Mesjaszy, którzy mają zaprowadzić Królestwo Boże. Jeden z nich ma być królewską postacią z królewskiego rodu Dawida, ale u jego boku stanie postać kapłańska, również Mesjasz, z rodu Aarona z pokolenia Lewiego. Słowo “mesjasz” odnosi się do kogoś, kto jest “namaszczony” lub wyznaczony. W starożytnym Izraelu zarówno królowie, jak i kapłani byli namaszczani olejem i dlatego nazywano ich “mesjaszami”. Czasownik mashach oznacza “smarować olejkiem”, a moshiach lub “mesjasz” w języku angielskim to ktoś tak pomazany lub “namaszczony”, jak mówimy w języku angielskim. (…) - Przybywa namaszczony. - ???!!! … – aż mnie cofnęło. - Namaszczam i błogosławię cię. - Zło jest coraz silniejsze, jesteś nam potrzebny. Zarówno kapłan, jak i król byli odpowiednio “mesjaszami” lub namaszczonymi. Oznacza to, że koncepcja dwóch mesjaszy była normą w starożytnym Izraelu i ta norma, podwójnych mesjaszy, była oczywiście tą, która była przewidywana w przyszłości. (…) Ta idealna wizja dwóch mesjaszy stała się wzorem dla wielu grup żydowskich, które w II-I w. skłaniały się ku wizjom apokaliptycznym. Artykuł dał mi naprawdę wiele do myślenia. Pracuj dalej, ciekawych rzeczy się dowiadujesz, prawda ? A kapłan również zasiądzie na swoim tronie. Zgoda i jednomyślność połączy obydwóch». (Zachariasz 6:13). Mamy tu wyraźny obraz Dawida jako króla i jego doradcy, namaszczonego kapłana. W innej wizji Zachariasz mówi o “dwóch synach świeżego oleju” (tzn. o “pomazańcach” lub “mesjaszach”), którzy “stoją przed Panem całej ziemi”. Porównuje ich w swojej wizji do dwóch “gałązek oliwnych”, które stoją przed Menorą, siedmioramienną lampą oliwną, która symbolizuje Bożego Ducha i obecność (Zachariasz 4). Wizja Zachariasza o trzech postaciach mesjańskich Ta idealna wizja dwóch mesjaszy stała się wzorem dla wielu grup żydowskich, które w II-I w. skłaniały się ku wizjom apokaliptycznym Mnie bowiem Pan dał królewskość, a jemu kapłaństwo, i ustanowił królewskość poniżej kapłaństwa (Testament Judy 21:1-2). Wydaje się, na podstawie tych tekstów, że koncepcja “dwóch Mesjaszy” była idealną strukturą żydowskiego przywództwa. - Czy ja nie mam gorączki ? - sprawdzam, ale nie ma, choć twarz ma jakby gorączką rozpaloną. Ojciec mi powiedział... - Będziesz kapłanem, największym. - Wszystkie światy w ciebie weszły. - Co się stało, to się już nie odstanie. - Arcykapłan powróci. - Dzisiaj w kościele słuchałem księdza, który mówił o tym … - Widzisz... Teraz ty słuchasz, a kiedyś to ciebie słuchało tysiące. - ... Zobaczyłem siebie jak rozkładam ręce... Jan Chrzciciel określił siebie jako “posłańca”, który miał przygotować drogę na podstawie proroctwa z Księgi Malachiasza. Wersja, którą dziś czytamy w naszych nowoczesnych Bibliach, brzmi następująco: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną*, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza*, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? (Malachiasza 3:1-2). I wszystko się zgadza, bo przecież sam Jezus powiedział o Janie, że to był Eliasz. MT; 13 Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. 14 A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. 15 Kto ma uszy, niechaj słucha! - Wszystko musi być wypełnione co zapisane w Piśmie. Jan jako kapłan z pokolenia Lewiego i Jezus jako potomek Dawida z pokolenia Judy musieli rozbudzić nadzieje tysięcy ludzi, którzy oczekiwali przyjścia dwóch Mesjaszy jako pewnego znaku końca. Biorę głęboki oddech … 2000 tysiące lat temu – Jezus i Jan Chrzciciel (wcielenie Eliasza). 2000 później – Chrystus i Eliasz – na koniec dni. Apokalipsa Jana opisuje dwóch namaszczonych, ponieważ Chrystus nie jest Jeźdźcem z rózgą. - Mój Syn nadejdzie w chwale. - Czy sądzisz, że mógłby to zrobić ? - Chrystus nadejdzie, ale nadejdzie w chwale. - Mój Syn nadejdzie w chwale, ale porządek kto inny zrobi. - Za mało wycierpiał ? - Już wiesz kto ? - Być brutalnym... Chrystus ? - To ostatni rozdział przepasany z tym, co się zacznie dziać z twoim mężem, a Moim Synem. - Wyobrażasz sobie, że żyje prorok i go wskażę gdzie jest ? - Wyobrażasz sobie, że Bóg wysłał swojego proroka, że jest i będzie czynić cuda ? - Wyobrażasz sobie ? - Więc wyobraź sobie, że tak będzie, a za nim i przed nim światło. - Wyobrażasz sobie ? Objawi się nagle. - Objawię Moją siłę w nim. - Będzie mówił o Mnie. Dopisane 24. 07. 2022 r. „Operacja Torch” wydaje się dzisiaj jasna. W czasie II Wojny Światowej to była zwycięska operacja połączonych sił Wielkiej Brytanii i USA. Ciekawa informacja dotyczy też Polski; Dużą rolę w przygotowaniu logistycznym operacji aliantów w Afryce odegrały informacje uzyskane dzięki polskiemu wywiadowi. Patrząc poprzez analogię w tej chwili widać, że gdyby nie USA, Wielka Brytania i Polska, wojna w Ukrainie dawno byłaby przegrana. „Operacja Torch” wskazuje na wynik. Mam głęboką nadzieję, że właśnie tak będzie jak wskazuje. Pytam dzisiaj … Ojcze jaki będzie wynik ? A po co ci powiedziałem ? … – Torch. Jeszcze jedna ważna informacja. Gdy Turcja, Rosja i Ukraina podpisała umowę dotyczącą dostaw zboża, Piotr dostał w nocy informację, że koń głodu przyspieszył. Kilka godzin po podpisaniu Rosja zbombardowała Odessę łamiąc w ten sposób umowę. Dzisiaj ponownie Ojciec podkreślił … Pamiętaj o koniu głodu. Ukraina to za mało, aby stworzyć globalny głód. Do Ukrainy dołączy pogoda, zima i kataklizm. Niedawno Piotr miał ciekawą wizję, w której babka drożdżowa kosztowała 98 zł i ludzie nie byli w stanie jej kupić. Ojciec w rozmowie nawiązał do tej wizji, więc wynika z tego, że kryzys nadchodzi szybko. Wczoraj Morawiecki został zaatakowany słownie i obwiniony za obecną drożyznę. Pomyślałam wtedy, że PIS kolejnych wyborów nie wygra. Nie wyobrażam sobie i nie dopuszczę … – aby opozycja wygrała. 01. 02. 22 r. Warszawa. Pojechaliśmy rano do kościoła. Wchodząc do środka Piotr szepcze mi do ucha … Usłyszałem … Święte Chajjot. Hmm … Po przyjęciu opłatka Piotr szepcze mi do ucha … Znowu usłyszałem … Święte Chajjot. Zdecydowanie trzeba będzie to sprawdzić – myślę w duchu, bo już to kiedyś słyszeliśmy. - Sprawdź co znaczy Chajot. Słyszę Chajot. - To przecież te 4 istoty wokół tronu Ojca z AJ ! Pytałam o nie wcześniej. Czyli to aniołowie ! 6 Przed tronem – niby szklane morze podobne do kryształu, a w środku tronu i dokoła tronu cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu: 7 Zwierzę pierwsze podobne do lwa, Zwierzę drugie podobne do wołu, Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie. 8 Cztery Zwierzęta – a każde z nich ma po sześć skrzydeł – dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i nie mają spoczynku, mówiąc dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący. I to one powołały do życia 4 konie apokalipsy. Przy kawie Piotr zaczyna narzekać na problemy w firmie. No mówię ci, tragedia ! … – wzdycha. Wiesz, że ty na drugie imię powinieneś mieć „tragedia” ? Piotr–Tragedia – nie wytrzymuję w pewnej chwili. Dodajmy Łysy–Tragedia. …….. – roześmialiśmy się głośno. Takiego rozluźnienia trzeba nam było. Jak głowa ? – pyta mnie Piotr. Przeszło. A Ojciec powiedział, że na mszy ci przejdzie. …….. – płakać mi się chce. Właśnie na mszy pomyślałam, że ból dziwnie przeszedł. Jestem z was zadowolony, że byliście na mszy. Byliśmy. Ciuciubabka się kończy. ??? Ciuciubabka ? Gra w chowanego ? – Piotr nie rozumie. Słyszę piosenkę i głos Niemena … Innymi słowy odsłonimy karty. Koniec ? Nie koniec. Kończymy. Zwracam na to uwagę natychmiast. Kończymy- czas teraźniejszy, czyli koniec to jakiś proces, który musi swoje potrwać. Dokąd jedziecie, Ola ? Do Ciebie Ojcze – wypaliłam nie myśląc. Bingo … ! Pamiętasz tą scenę nakładania szat ? 02. 12. 21 r. Warszawa. Ale miałem wizję !!! Po przyjęciu eucharystii poszedłem w kąt, tam gdzie zawsze i wtedy dostałem! Byłem w pokoju, stałem zastygły, jakieś postacie, istoty nie wiem kto, w milczeniu zdejmowały ze mnie ciuchy. Ściągali ze mnie najpierw ten mój płaszcz, który mam teraz potem koszulę, spodnie. Stałem jak manekin z rozłożonymi rękoma, nieruchomo. Nakładali na mnie najpierw białe rzeczy, które przylegały tuż do ciała, a potem na to zloty ciuch jakiś. - Szatę! - Ojciec poprawia z oburzeniem. - No szatę. Była cała złota, mieniła się. Mieniące się złoto. Wszystko zdjęli ze mnie, a potem złotą szatę ubrali. Trzeba mu nałożyć, … ile by nie schudł. Coś nie wygląda za ciekawie. ??? Czy ja wiem … – przyglądam się Piotrowi, który ostatnio trochę przytył. W przeciwieństwie do ciebie. Taaaa … Akurat ! … – pomyślałam, bo wydaje mi się, że i ja przytyłam. Na dzień dobry taki mały żarcik. …. A tak się staram, żeby nie przytyć – śmieję się. A co by było, gdybyś się nie starała ? ……. – wzdycham ciężko, przemiana już nie ta, wiek robi swoje. Ojcze, ale przecież w tej wizji był już ubierany – przypominam sobie nagle. Wizje są pokazywane co będzie. Oooo… A do czego są te szaty ? „Do pracy rodacy” … Chyba mnie Ojciec w końcu pokaże – Piotr zaskoczony. Przez tyle lat ludzie myśleli, że Nil jest najdłuższy, a to Amazonka jest najdłuższa. Wczoraj obejrzeliśmy film przyrodniczy, gdzie dowiedzieliśmy się, że spór o długość rzek trwa od wielu lat i przyznano w końcu, że to Amazonka jest najdłuższa. Rozumiesz odpowiedź ? Czyli przez tyle lat ludzie myśleli, że Eliasz to z Izraela, a to nie z Izraela. Mówiąc poważnie … Gdy ucichnie pandemia, ruszą do boju wojownicy Lempart do niszczenia tego, co zostało. Do dokończenia aktu zniszczenia. To jest moment, kiedy się to rozlezie i ruszą do boju niszczyć, co jest Ojca. Co zrobisz wtedy Ojcze ? Mocno krzyczeli ? W pierwszej chwili nie wiem o co chodzi. W drugiej przypominam sobie wizję z Rękoma … Mocno, przeraźliwie … To będzie komedia, czy horror ? Strasznie się darli – przyznaję. Odchodzili od zmysłów. Ten świat, który znają na co dzień, legł w gruzach. Dreszcz przeszedł po plecach. Co takiego się jeszcze wydarzy, że będą odchodzić od zmysłów … ? Wieczorem. Sprawdzając w swoich zapiskach Chajjot zwróciłam na coś uwagę; W pracy miałem dziwne widzenie z tobą. Podpisuję umowę i mam obraz, że jesteś w białych, lejących, spodniach, białej koszuli w kwiaty i jesteś w ciąży. Czwarty miesiąc. Byłaś cała szczęśliwa, byliśmy chyba na tarasie z rodziną, podawałaś coś do stołu. Hmm … Przecież to nie dosłownie ! – zarzekam się pamiętając o Nike. Pewnie, że nie, bo ciąża to coś dobrego, coś się narodzi nowe. Trzy razy miałem tą wizję. Pracuję przy komputerze i wizja, potem znowu pracuję i znowu wizja. Było to latem, ciepło było. - Jak to rozumieć ? Widziałeś mnie w 4 miesiącu latem, a to znaczy, że rozwiązanie to może być grudzień – styczeń. I w grudniu była wizja z szatą. Przypadek ? Niemożliwe. Siedzimy przed TV, gapimy się w ekran … Dziwnie mnie oczodoły bolą, jak ostatnio przy Covidzie – mówię na głos. …….. – Piotr spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Eeee … W firmie mam Covida – przyznał powoli. Nie wierzę …. !!! – wkurzył mnie straszliwie, że mnie nie uprzedził. Robię testy. Oczywiście ! Mijają dwie godziny, mija też ból. Siedzę w strachu czekając na mocne uderzenie, ale nic się nie dzieje. Chcieliśmy iść do kina na nowego Jamesa Bonda. Kto wie … A może to ostatni raz ? - Ojciec mówi, że nie rekomenduje nam dzisiaj. - Aaaaa…. Bo Covid ? – zaskoczenie. - A przecież zęby mamy duże – przypominam sobie. - Ochronią was, ale całkowicie nie zapobieżą. - Będziecie się źle czuć. Dopisane 22. 07. 2022 r. Córka zachorowała na Covid. Jadąc do Szczecina wiedzieliśmy, że się zarazimy, ponieważ jej wirus okazał się wyjątkowo zaraźliwy. Pojechaliśmy ufając Ojcu, że „zęby” działają nadal. To nasze testy. Covid po raz trzeci i żadnych objawów. Niedawno Ojciec powiedział … - Masz pierwotne przeciwciała, one na tym bazują – … bazują na pierwszym wirusie. - Wywoła panikę wśród ludzi, stanie się bardzo agresywny. - Dzieciaki już chorują. Ciekawe, czy ich przeciwciała będą ich chronić … – gdybam. - Nie w takim stopniu jak ciebie. - To co pierwotne jest najsilniejsze. - Rozumiesz ? To tak jakbyś miała osłonę z betonu, a oni z gipsu. I to się sprawdziło. W pracy córki zachorowali prawie wszyscy w ciągu zaledwie kilku dni. Zachorowali także ci, co byli po 3 szczepionkach. Córka początkowo była rozżalona, że ją to dotknęło, ale szybko się uspokoiła, gdy usłyszała … Niech się cieszy, że ma przeciwciała, a burza dopiero nadchodzi. 31. 01. 22 r. Warszawa. Rozmawiamy o Piotra możliwościach. Słyszenie, widzenie, skanowanie (organizmu), przemieszczanie się w dowolne miejsce, prekognicja, wpływ na pogodę i pewnie wiele innych, których tu nie wymieniłam. Wiesz, że niektóre rzeczy robią z ludźmi też UFO ? Na przykład telepatia ? Netflix wyemitował ciekawą serię. Jeden z odcinków „Niewyjaśnionych tajemnic” był poświęcony wydarzeniom związanym ze spotkaniem z UFO (w Berkshire). Oglądając nie miałam wątpliwości, że to prawda. Ludzie słyszą ich w swojej głowie … Trudna sprawa … I potem nie wiadomo co od Ojca, co od UFO …. Jestem pewna, że to oni stoją za niektórymi objawieniami, ciekawe dlaczego to robią … – poczułam się zmęczona. Zostaw ich, zatruwają ci umysł. My jesteśmy prawdziwi. I My nie jesteśmy UFO. Pamiętaj, że Ojciec stworzył wiele światów, wiele cywilizacji. Zapomnieli Kim jest Stwórca. Jestem zmęczona, bo coraz częściej napotykam się na komentarze, w których człowieka stworzyli UFO, a Jezus to z planety X. Naprawdę nie wiem co zrobi Ojciec, żeby było jasne raz na zawsze, że Bóg to Bóg, a UFO to tylko (!) UFO. Nie zawracaj sobie tym głowy, po stokroć lepsza była ta kawa. Nie słuchaj tych z Człuchowa i innych, bo oni odciągają cię od 15 godziny – … czas modlitwy. Zaciemniają twój umysł, a przecież chcesz książkę napisać. Twoja intuicja jest czysta, jego (Człuchów) rozważania odciągają cię na poboczne tory, to ślepa uliczka. Szkoda twojego czasu. … Ale czasami ma rację. Ola, jak raz uwierzysz, że ma rację, to i uwierzysz, kiedy nie ma racji. Woooow, czysta prawda … – pomyślałam. Niczym się nie przyjmuj, bo co idzie, jest od Ojca – … do Piotra. Niektórzy stwierdzili, że pandemia jest od diabła. Koń z Nieba wyruszył. 01. 07. 2019 r. - Widzę czterech małych aniołów, którzy rosną i ruszają w świat, na koniach. Właśnie… Czy te 4 anioły to są 4 jeźdźcy ? - Tak, to są oni. - Wkrótce nadejdą i nadchodzą. Nie bądź zalęknionym. To ciebie mają się bać … Żebyś wiedział kto stoi z tobą … ! Zakonnik upadł rażony piorunem … Jasnowidz ! Co on mógł zobaczyć ? Wieczorem … Dyskusja na temat aniołów i gigantów zmobilizowała mnie do zadania Ojcu pytania. Pamiętam moje zaskoczenie, gdy spytałam o gigantów po raz pierwszy. Myślałam, że to tylko legendy … - Czy to prawda, że anioły z kobietami … No wiesz ... ? - Nie raz – zaskoczył mnie zupełnie tym stwierdzeniem. - Przecież to zakazane !? - Piekło jest pełne Zakazanych. - Pokazał samą czaszkę, przy której człowiek jest mniejszy niż głowa. - Giganci są przykładem tego, jak przeplatają się te światy. - Co się z nimi stało ? - Nie przypominam sobie, by chodziły ostatnio po tym świecie. …..Pokazał mu giganta stojącego u portu. - Zbudowany na wzór. - Dlaczego wymarli ? - Pan Bóg na wiele pozwala, ale są granice. - Co się stało z tymi aniołami ? - Nie nazywaj ich aniołami. - Ale technicznie jak to możliwe ? – spytałam myśląc po ziemsku. - Nie rozmawiaj o technice, ale o idei. Ty widziałeś aniołów w Niebie. Oni nie mają narządów płciowych tam w ogóle. Tam nie ma jakby płci, seksu … Absolutnie nie. Widziałem – Piotr zdecydowanie. 05. 09. 11 r. Wizja. Widzę siebie nagiego, uniosłem się do góry. Zauważyłem, że moje genitalia po prostu zanikają, tracę swoją męskość. Jestem przerażony i obserwuję, jak srebrzysta powłoka 'otula' moje ciało zaczynając od dołu. Ta powłoka zmienia się z srebrną zbroję. Przestaję być człowiekiem, a staję się istotą nieokreśloną jeśli chodzi o płeć. Czuję, że mam coś w ręku twardego, jakby miecz. Unoszę się do góry, lewituję, znikam gdzieś wysoko. Po obudzeniu nadal czułem, że tę zbroję mam na sobie. - Nie dla ciebie, ale dla drogi jaką przebyłeś Bracia oddadzą ci pokłon. - Bracia ? Dlaczego anioły to tylko mężczyźni ? – spytałam przytomnie. Właśnie nadarzyła się okazja spytać o to, o co zawsze chciałam spytać. - Płeć jest na ziemi. Ojcze, jak to było z zapładnianiem kobiet w księdze Henocha ? Nie mają narządów, nie materializują się z organem do zapładniania, więc jak … ? - Czy należy wierzyć w każde słowo napisane w Biblii ? - Nigdy. - ?! - Jest tak napisana, aby zmusić człowieka do myślenia. Ojciec nie odpowiedział, ale przypomniał Piotrowi lotem błyskawicy pewną wizję sprzed lat. Homiel pokazał mi bardzo czytelny obraz; dusza wchodzi w człowieka, kiedy zarodek jest już ukształtowany. Pokazał obraz formowania się zarodka i kiedy kształtem przypominał człowieka, wtedy z Góry idzie do niego strzała energii. I to jest cała tajemnica. Tak też wyglądało „zapłodnienie” gigantów. I bardzo ciekawa rozmowa, która tą wiedzę uzupełnia. - Mitochondrium … Słyszę mitochondrium. - Przez jajo wchodzi też diabeł, także ludzie skażeni - … Albo w trakcie życia ujawnia się ich cecha, która jest w nim zapisana. - Działanie tego jaja szerokie. - A anioły ? - To jest droga dla tych z dołu. Góra działa inaczej. - …. Zobaczyłem strzałę energii skierowaną z Góry ku człowiekowi. - Kiedy to się dzieje ? Czy podczas zapłodnienia, czy po …? – spytałam szybko. - Przed. - ??? Wiesz co zobaczyłem teraz ? Maryję jak rozmawia z aniołem, przed ciążą. Przez jajo wchodzi też diabeł … Ksiądz Glas w którymś ze swoich doświadczeń „spotkał się” z diabłem, który stwierdził, że wszedł w człowieka poprzez nasienie mężczyzny. Nie mogę tego znaleźć niestety, ale o takim przypadku zdaje się mówi też film „Rytuał”, który częściowo jest oparty na faktach. Przez jajo wchodzi też diabeł … Rozmawiając wcześniej o przedsionku piekła spytaliśmy o Hitlera. Wydawało nam się, że kto jak kto, ale jego dusza powinna zostać unicestwiona przede wszystkim. No bo jeśli nie on, to kto ? Wówczas nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Piotr nie mógł do dzisiaj tego zrozumieć, ale w końcu otrzymał wyjaśnienie. - Od początku (!) był to diabeł, lecz ujawnił się później. - Poniewierał miliony i dlatego wrócił do piekła. - Był z tamtego świata i wrócił do siebie. Dlatego nie został unicestwiony. Jeśli nawet dzisiaj diabeł, jako były anioł (upadły) nadal wchodzi w fizyczną interakcję z człowiekiem, czyż nie było to możliwe kiedyś ? Zrozumieć Biblię … 29. 01. 22 r. Warszawa. Część 2. Co to było do cholery !… Myślałam cały czas. Na kawie rozmawialiśmy głównie o tej sytuacji … Pojawiła się tak nagle i Tak od soboty dobrze było dostać kubeł zimnej wody. Ale na mszę zdążyliśmy. To się liczy. Poczułam, że to jakiś cykl z nią zamknęłam. Często o niej myślałam, dlaczego już jej nie ma. A teraz … – kręcę głową z niesmakiem. Gadać mi się odechciało. Ciekawe co mówisz, bo wczoraj usłyszałem … To naprawdę już … Boję się co nadchodzi. Bezgranicznie Mi ufaj. Wiesz co ? Jeśli miałoby się coś wydarzyć w kwietniu na święta, to Jegomość już powinien być. Pamiętaj, że Ojciec powiedział, że musisz dać jeszcze „lodziki”, a więc potrzebujesz jeszcze czas, a tu się styczeń kończy. Zgadza się – Piotr przytakuje. A jeśli jutro się wydarzy ? To niemożliwe. Nie chcesz porozważać ? Nie. Ja nie jestem cyganką. …. Hmm …. Ale matematyka się nie zgadza Ojcze, nie da rady do kwietnia. Czy to jest wyzwanie ? Tak ! – palnęłam bez zastanowienia. Ładnie się Mną bawisz. ……….. – zmartwiałam. Nie o to mi chodziło. Płakać mi się chciało. Nie, nie. Po prostu to się nie spina. Właśnie trzeźwo podchodzę. Jesteś już zniechęcona ? Już nie chcesz się „bawić w jednej piaskownicy” ? ……. – roześmiałam się ostrożnie. Już odjeżdżacie. … Tak naprawdę to nie wiadomo dokąd jedziemy. Może przesuwamy się kilka metrów dalej tylko – gorycz się we mnie przelewa. Nie o metry tu chodzi. Hmm … Pokazała ci się cyganka ? To były szpony, Ola. Nauczyłaś się czegoś, Ola ? Pokazała ci swoją bezwzględność, Ola. Greedy. Widzisz jak cię potraktowała ? Jak dojną krowę, najchętniej zdjęłaby skórę z tej krowy. Dałaś jej szal, żałujesz tego ? Nie. Ale nauczyłaś się czegoś ? To całe zdarzenie z tą osobą jest dla ciebie lekcją. To co robić ? Dawać, nie dawać ? – już miesza mi się wszystko … Dawać z umiarem. A ci, co oddają biednym całe swoje majątki ? Zrozumieli, że to, co mają to pustka, której ty nie masz. Kto jest trzeźwy u was ? Zdecydowanie Piotr. A ty może będziesz trzeźwa. Może czytając wiadomości (maile) od ludzi, może się zastanowisz, czy mówią prawdę. Ola, musisz rozważać. Mocna ta lekcja trzeźwości. I zrozumiałam, że to była lekcja na czas, gdy Piotra już nie będzie. To on mnie sprowadza na ziemię, a jeśli go nie będzie, to kto będzie mnie sprowadzać ? Tylko takie doświadczenie. Wieczorem. I jak się czujesz po spotkaniu z cyganką ? „Cyganka prawdę ci powie” … Szalik chciała i coś więcej. Czujesz się wykorzystana ? – Piotr. Chyba było mi to potrzebne. 30. 01. 22 r. Warszawa. Siedzę sobie w fotelu i słyszę … Jakie jest twoje imię … ? „Mam na imię Jenny”, mówię. Tak jak z tej piosenki. Zażartowałem sobie … – Piotr rozbawiony. No i co ? Ktoś się roześmiał …. … Całe szczęście – pomyślałam. Wczoraj oglądałam; Co prawda Ojciec nigdy nie użył słów „oświecenie sumień”, ale słowa, które używał ksiądz cytując Maryję, powiedział też kiedyś Ojciec. Ojcze, czy to „oświecenie sumień” będzie ? Nigdy nie miałam tych słów w naszych rozmowach. Dopust, kwestia słów. Wierzysz w to, co piszesz ? Pokrywa się ? Nooo … pokrywa. „Wielu się nawróci”. Ojcze, ale powiesz kiedyś ? - Trzymam Cię Ojcze za słowo … A będzie krzyż na niebie ? - Nawróci się wielu. Wszystko w swoim czasie, Oleńka. … Ojciec ma do ciebie wielką słabość. Ksiądz Bliźniak był bardzo przejęty – wolę zmienić temat, aby się nie rozbeczeć. A mnie przeraził zakonnik, zobaczył kogoś i padł. A taki miły człowiek. Piotr jest miły ? Bywa – odpowiadam zgodnie z prawdą. A jak byś go opisała ? Jest czego się bać ? Ooo … tak … – mówię po namyśle. Jest nieprzejednany dla wszystkich. …….. Zdążyłaś na komunię ? A miałaś nie zdążyć według niego. Wiedziałaś, że zdążysz. Wierzyłaś, że zdążysz. To prawda – byłam tego pewna i czy tą pewność dał mi wtedy Ojciec ? A cyganka … Kurtyna w górę … Taaaak … – wszystko stało się z nią jasne. 26. 01. 22 r. Warszawa. Czekamy na syna, który ma do nas dołączyć na kawę. Wykorzystujemy tę wolną chwilę na krótką rozmowę. Czytam znowu Henocha III – Piotr. No właśnie … Czy faktycznie to sam Metatron podyktował ją rabinowi ? Fragment ze wstępu do Henocha III autorstwa Mariusza Izydora Prokopowicza PhD ; Propozycję tytułu przyjęła przynajmniej część literatury naukowej. Drugi, alternatywny tytuł ‘Księga Henocha Hebrajska’ wspierała powaga starego rękopisu, choć sam Odeberg był świadom wątpliwości, które wywołuje. Uczony wiedział też, iż Księga jest kompilacją materiału niejednorodnego pod względem czasu powstania i treści, którego jeden człowiek mógł być najwyżej redaktorem, sama zaś osoba Iszmaela ben Eliszy, słynnego uczonego pierwszej połowy II wieku, służyła autoryzowaniu wielu, często ‘ezoterycznych’ pism powstałych kilka wieków później. Powiedz jej, że prawda – … Piotr powtarza słowo w słowo. Hmm … Dziwne … Chociaż z drugiej strony … Przecież sama zapisuję, co słyszę. Cała Biblia to zapisane teksty, które ktoś kiedyś usłyszał. Chwalebne dni, które przed wami. Jeszcze nie wiecie jak to będzie wyglądać, ale odjeżdżacie. To się dzieje. Czy jesteśmy ciągle blisko krawężnika ? – próbuję wybadać czas. Już oddaleni. „A co będzie, wszystko film ten wam opowie” – … Ojciec zacytował z „Koziołka i Matołka”, co nas oczywiście natychmiast rozśmieszyło do łez. Księgi Henocha … Musi być to prawda, jeśli nawet sam kod Biblii mówi o księdze Henocha. Wieczorem. Nasz syn w Warszawie siedzi dopiero parę dni, a już chce wracać do Szczecina. Dobrze by było, aby został w Warszawie. Nauczy się czegoś. To proś. Ojciec cię słucha – Piotr do razu. Nie słucha, a słyszy. Gdybym słuchał, to byłoby dziwne. Więc proś – Piotr znowu. Nie wiem, czy to coś da … Przypominam ci, że to tobie domem potrząsnąłem. Już nie pamiętasz ? To powtórzymy. Nie skończyłam słowa „prawda” … kiedy rozległ się w domu wielki huk. Trudno nawet opisać co to było. Pod moim łóżkiem na wysokości poduszki, czyli dokładnie pod moją głową usłyszałam jakby stukot setek kopyt wydobywający się prosto z podłogi. Nie spod podłogi, ale właśnie z podłogi, ze stropu podłogi. To było tak głośne, że aż zatrząsnął się cały dom, dwukondygnacyjna niewielka kamienica, w której mieszka może z 20 osób. Zastygłam w swoim łóżku i tylko zastanawiałam się, czy mi się to przewidziało. Po chwili Piotr wparował do pokoju ... Oooo tak !!! Dobrze ! – ucieszyłam się. Lepiej nie, zważywszy na stan tego budynku … – który się powoli rozsypuje. Tak więc Ja cię słyszę. I albo cię wysłucham, albo nie … ……… – buchnęłam śmiechem. Tak więc ks. Chmielewski, czy ma rację ? … -” ks. Dominik Chmielewski – BÓG ?￰゚ナᄌ? wysłuchuje takich MODLITW!”. 28. 01. 22 r. Warszawa. Piotr wykończony. Często nie mam siły na nic. …….. – rzeczywiście wygląda na bardzo przemęczonego. Wszyscy coś chcą ode mnie. Nie tego od ciebie oczekuję. No ja wiem – Piotr stęka, że się znowu użala, a nie powinien. Schudnij – … a będzie lżej. Zgadza się. Ty wiesz co ci jest. Wiem. ??? – patrzę na niego pytając. Tęsknota za Niebem – wzrusza ramionami. Wkrótce odpoczniesz. 29 . 01. 22 r. Warszawa. Część 1. Zaspaliśmy i jechaliśmy do naszego kościoła w bardzo przyspieszonym tempie. Całą drogę Piotr narzekał, że nie ma już sensu. Naciskałam na niego wierząc, że jeszcze zdążymy, chociaż na eucharystię. Dawno nie byliśmy i bardzo mi tego brakowało. Z daleka zauważam, że ktoś siedzący przy zamkniętej bramie kościoła macha do nas ręką. Dopiero po chwili orientuję się, że to cyganka, której nie widziałam kilka lat. 20. 11. 14 r. Warszawa. Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Krzyczała na głos szczęśliwa … Prosiłam Boga o kogoś, kogo znam, bo potrzebuję pieniędzy ! Nie możemy się zatrzymać, bo się spieszymy. Wchodzimy do kościoła w momencie, kiedy ludzie zbierają się w kolejkę po hostię. Ulżyło nam, że zdążyliśmy. Po mszy podchodzę do cyganki jeszcze raz, wrzucam do jej kubka 10 zł i pytam ze śmiechem … Gdzie się pani podziewała ? Zbyła moje pytanie i zaczęła mówić, że potrzebuje pieniędzy na mieszkanie, na buty, na wszystko. Mówiła o tym bez przerwy, aż jej wzrok zsunął się na mój fioletowy szalik. Odchyliła wtedy swoją szyję i powiedziała … Zimno mi … Zmroziło mnie w sekundę. Poczułam się fatalnie. Zrozumiałam, że musi pamiętać. Ostatnim razem (4-5 lat temu) widząc, że siedzi na chodniku zmarznięta, tknięta zwykłym współczuciem zdjęłam z siebie swój piękny biały szalik i jej po prostu dałam do ręki. Ucieszyła się, podziękowała. Dzisiaj ewidentnie oczekuje tego samego, ale tym razem nawet nie drgnęłam. Stałam odrętwiała. Z tego stanu obudził mnie głos zakonnicy, która z impetem otworzyła bramę i pyta mnie na głos. Wchodzi pani, czy nie ? Wykorzystałam tą sytuację, bo pojawiła się w czasie idealnie i weszłam do kościoła jeszcze raz. Stałam pod krzyżem Chrystusa w jakimś amoku, dołączył do mnie Piotr. Widzę, że wyciąga 20 zł i pokazuje mi, że chce dać cygance. Nie protestuję. Wychodzimy już razem, pieniądze wrzucamy do jej kubka, a ona znowu swoje. Że potrzebuje na mieszkanie, na buty, itd. Wyciąga z kubka te nasze 30 zł i pokazuje, że to za mało … Żadnego podziękowania, nic. Dostała już pani – i odeszliśmy bez słowa jak uderzeni obuchem. CDN … 21. 01. 22 r. Szczecin. Zadzwonił do nas „nasz elektryk”. Tuż przed Wielkanocą mieliśmy u siebie awarię elektryki. Trzeba było ściągnąć do domu fachowca. Nie znaliśmy osobiście nikogo, więc przeszukaliśmy internet. Elektryk, lat 35-40, sympatyczny, bardzo skromny, przyszedł do nas w ciągu godziny. Lokum w Warszawie mamy małe, więc nie mieliśmy gdzie się schować, aby on mógł działać w spokoju. Robił przy nas co miał robić, ale w pewnym momencie dostał telefon i zaczął rozmawiać. Siłą rzeczy wszystko słyszeliśmy. I tu zaskoczenie; umawiał się na drogę krzyżową. Nie wyglądał na takiego co się modli, więc zaczepiłam go rozmową i tak od słowa do słowa okazało się, że jest rycerzem Zakonu Józefa … Chciał dać nam miód, ale ponieważ nas w Warszawie nie ma, umówiliśmy się na przyszły tydzień. Przy okazji trochę porozmawialiśmy. Okazało się, że w październiku także chorował na Covid. Od razu przypomniała mi się wczorajsza rozmowa z Ojcem na temat choroby i zdrowego rozsądku. Daniel wydaje się bardziej wierzący, kościelny niż my, a jednak zachorował, co jeszcze raz udowadnia, że sama wiara przed Covidem nie chroni. Trafił do szpitala, gdy miał saturację na poziomie 71 i w 47 procent zajęte płuca. W pewnym momencie zacząłem modlić się o życie. I w pewnej chwili poczułem, że ktoś przykłada do mojej piersi rękę, poczułem ogromne ciepło i usłyszałem … Nie umrzesz, nie umrzesz. Wyzdrowiałem, wie pani ? Jeszcze bardziej pokochałem eucharystię i Boga. Codziennie wchodził do sali ksiądz i pytał, kto chce eucharystię. Kiedy wchodził w ciemności, to za nim było światło, wie pani … ? Zaczął tak pięknie mówić o Bogu i dziękować Mu za to doświadczenie, że nam mowę odjęło … 23. 01. 22 r. Warszawa. Poważnie zastanawiam się nad przyjęciem szczepionki. Iść, nie iść … Iść, nie iść … Gdybyś chciała się szczepić ze szczepionkami, to zapamiętaj, że spieszyć się możesz tylko, żeby Mnie kochać. Spieszyć się możesz tylko do Mnie. Nie idę, mam przecież „zęby”. 24. 01. 22 r. Warszawa. Nasz syn przyjechał do Warszawy i był z nami także na kawie. Cieszę się, ale wiem, że z rozmowy z Ojcem nici. Cały dzień chodzę teraz zamulona, lekko zdołowana, bo brakuje mi Ojca. Wieczorem … Ojciec cię pyta … Czy coś cię dziwi albo zaskakuje ? ………. – podrywam się i nastawiam uszy. Nieee … Czy coś zauważyłaś ? …….. – myślę intensywnie. Mózg mi lepiej działa. Miłorząb ! Działa powoli, ale skutecznie. Wooow …. !!! – to prawda. Po Covidzie miałam mgłę covidową. Sprawność mojego umysłu ewidentnie zmalała. Przekonałam się, gdy siadłam do komputera i nijak nie mogłam sobie przypomnieć hasła. Wiele innych drobnych rzeczy nie mogłam sobie przypomnieć. Czarna ściana. Przeraziłam się. Wtedy właśnie Ojciec polecił mi miłorząb. Tak przekazał Piotrowi. Miłorząb !!! Ojciec mówi, że ci pusto bez Niego. ……. – kiwam tylko głową, bo to też fakt. Poznałaś smak Ojca i cię rozgrzeszam. … Twoja żona kocha Mnie bardzo – do Piotra. Powiedz jej, że to działa w dwie strony. Mam ci powiedzieć … Bóg cię kocha bardziej. ……… – rozbeczałam się, rozczuliłam na dobre. Tego mi właśnie brakowało. Napisałabyś coś … Nooo … – chlipię pod nosem. Nie ma okazji …. No nie ma. Popłacz sobie. ……. – roześmiałam się ze łzami w oczach. Jestem totalnie od Ojca uzależniona. Miłorząb to nasza strategia, byś była bardziej pojętna. Bo przyjdzie ktoś lepszy i będziesz mogła Go nazywać Rabbuni. ???!!! …. – wyprostowałam się gwałtownie. Od kilku dni „męczę” Ojca jednym pytaniem. - Jeśli, no jeśli Maria Magdalena była żoną Jezusa, czy widząc Go zmartwychwstałym faktycznie powiedziałaby Rabbuni, czyli nauczycielu, czy raczej Jeshua, czyli po imieniu… Jak to żona ma zwyczaj mówić … J 20 ; 15 Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». 16 Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu! 17 Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego"». 18 Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział». Będziesz zadawać pytania i będziesz dostawać odpowiedzi z wyjaśnieniem i to już niedługo. Wierz Mi, że szybko cię pożegna, bez zbędnej zwłoki – … do Piotra. …… – tym razem Piotr się roześmiał, ale jakoś szczerości w tym nie widziałam. Oglądamy program o zabijaniu zwierząt, ich ochronie … A jednak Ojciec pozwala zabijać zwierzęta – zwracam uwagę. Przeczytaj Biblię dogłębnie i zobaczysz, że to życie nie jest usłane różami. To nie Niebo. Zobaczyliśmy w TV bardzo zdeformowanego mężczyznę. Pomyślałam, że musi być mu w życiu naprawdę ciężko. Powłoka, którą nosisz, jest na moment. Choć nie przeczę, ona ma znaczenie. Wyobrażasz sobie, by Piotr wyglądał jak ten człowiek genetycznie zdeformowany ? No nie … – nie mógłby służyć ludziom. ……. Czytam znowu Księgę Henocha – Piotr zaczyna. ……. – i wtedy coś sobie przypomniałam … Od razu zwróciłam uwagę na dwie rzeczy; sześcian i „patrz, obserwuj”. Przecież to są słowa Ojca !!! Tak często Ojciec nam to powtarza, że nie mam wątpliwości … - A będzie sprawa sądowa ? - Patrz i obserwuj. - Ty sobie jedziesz, a życie się toczy. Ty nie wiesz, a dzieje się. - Patrz i obserwuj. - Mam wiele pytań. - Ty tylko pisz. Patrz i obserwuj. Po wczorajszej rozmowie jestem bardzo ostrożna i nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić. Kiedy nie wiem przypominam sobie słowa, które często powtarza mi Homiel / Ojciec patrz i obserwuj. Słysząc je po raz pierwszy nie wiedziałam co miał na myśli. Mam siąść w kącie i gapić się w ścianę? A chciał powiedzieć; obserwuj co się dzieje i analizuj. Czy ta wizja jest prawdziwa ? – pytam jednak dla pewności. Prawdziwa. Ciekawe, że to pokazano tobie. Nie sądzisz ? …. Przeczytałam … To jak pokazane. A co znaczy dla nas ? Po gospodarza przylatuje. ???!!! - Coś dziwnego się dzieje ze mną. Widzę jak nakładają na mnie sześcian. Mam rozpostarte szeroko ręce do góry i zsuwa się na mnie sześcian. To mój dom. Dopisane 14. 07. 2022 r. Miłorząb ! Działa powoli, ale skutecznie. Jeszcze jedna rada z Bożej apteczki. Sok z buraków z cytryną. Co daje ? Życiodajna moc, zdecydowanie zmniejszona ilość migren. Zbudujesz odporność. Skip to content STRONA GŁÓWNABLOGSKĄD TO WSZYSTKOKONTAKTSKLEP Nasze własne piekło i jeden ruch, który wszystko zmienił Każdy ma własną definicję piekła. Marshall Rosenberg definiował je jako posiadanie dzieci i myślenie, że istnieje coś takiego, jak bycie idealnym rodzicem. Znasz to skądś? Dla mnie piekło zawsze było tożsame z jakimś palącym brakiem, pustką, która zżera człowieka od środka. I do takiego piekła musiałam trafić, żeby przekonać się kolejny raz, że to ja mam największy wpływ na swoje życie. Warszawski raj Jeszcze dwa lata temu mieszkaliśmy w Warszawie we własnym mieszkaniu kupionym na spółę z bankiem i moimi rodzicami (oboje z mężem nie mamy etatów, a taki był wtedy wymóg). Bank interesował się mieszkaniem systematycznie, co miesiąc, rodzice nie dość, że pomogli nam wziąć kredyt, to wspierali nas finansowo w spłacaniu go, poza tym wszyscy zainteresowani zupełnie nie wtrącali się we wszelkie działania związane z naszym domem. Strzeżone osiedle z zamykanymi bramkami i wypieszczonym placem zabaw na środku. Wszędzie windy i podjazdy dla wózków i rowerów. Przy ostatnim bloku las, a kilkaset metrów dalej centrum handlowe z całą siecią sklepów. Normalnie wymarzone warunki dla rodziców małych dzieci. Tylko że nasze mieszkanie nie graniczyło z lasem, za to z blokami obok owszem. I nie powiem, żeby odległość między oknem naszym a sąsiadów była oszałamiająca. Mówiąc szczerze, to nawet wystarczająca nie była. Zapytasz, czy nie widzieliśmy tego, kupując mieszkanie? Widzieliśmy. Jednocześnie wiedzieliśmy, że jeśli go nie kupimy, to zmienna sytuacja finansowa w naszym zawodzie w połączeniu z niestabilną ofertą kredytową może uniemożliwić kupno swojego M przez kolejnych kilka lat. Nie wiedzieliśmy też jeszcze, że niebo jest dla nas takie ważne. Jasne, lubiliśmy położyć się latem na kocu i wpatrywać w nie bez końca, ale z okien domu przecież nie musimy go co dzień oglądać. Zatem zasłanialiśmy firanki i żaluzje, czasem patrzyliśmy na sąsiadów, którzy byli prawie na wyciągnięcie ręki i wszyscy zmieszani spuszczaliśmy wzrok, bo jakoś tak głupio było mówić dzień dobry przez zamknięte okna. Po jakimś czasie do mieszkania sąsiadującego z naszym przez ścianę wprowadzili się ludzie, którzy – mówiąc bardzo delikatnie – mieli zupełnie inny styl życia. Dzikie imprezy na balkonie tuż przy naszej sypialni, od których nie dało się uciec w żaden sposób męczyły nas niemożliwie. Sąsiedzi pod nami, mimo posiadania dwójki dzieci od soczystych prywatek też nie stronili. Chociaż próbowaliśmy się dogadać, to mówiliśmy zdecydowanie innymi językami. Nie znaliśmy jeszcze języka serca, więc z naszej strony też nie było jakiejś wielkiej chęci wejścia w buty tych osób. Teraz albo nigdy Wiele pięknych chwil przeżyliśmy w naszym pierwszym mieszkaniu, ale jakoś tak niepostrzeżenie zaczęliśmy nazywać osiedle gettem albo wioską smerfów. Kiedy któregoś dnia jedno z nas spytało drugie, co myśli o możliwości zmiany miejsca do życia, to wszystko popłynęło. Cała nasza niechęć, przytłoczenie i bezsilność wylały się z nas szerokim strumieniem. Wtedy już wiedzieliśmy, że przeprowadzka jest tylko kwestią czasu. W sierpniu okazało się, że Hania będzie miała rodzeństwo i postanowiliśmy, że teraz albo nigdy. Zebraliśmy całą wakacyjną energię i w cztery miesiące sprzedaliśmy mieszkanie z kredytem, przenieśliśmy się z całym dobytkiem do naszego rodzinnego miasta, znaleźliśmy dom, wzięliśmy kredyt i ten dom kupiliśmy. Od tego momentu przez okno widzimy drzewa i niebo, kilka kilometrów od nas jest cudowna rzeka z kąpieliskiem i ogromna puszcza. Mamy własny ogródek i dom, w którym bez problemu pomieści się wielu gości. Welcome to hell! I tu otwierają się wrota do…piekła. Nie mieliśmy czasu, żeby odchorować stres przeprowadzki i skomplikowanych operacji finansowych, bo trzeba było szykować dom i siebie na przyjście nowego człowieka. W dodatku ten człowiek miał przyjść na świat właśnie w nowym domu, więc nie chcieliśmy tego odpuścić. Zamiast spokoju i wspólnych chwil z rodziną mieliśmy więc na głowie wykarczowanie ogródka z przerośniętego zielska, gruntowny remont kuchni, dezynsekcję pokoju dziecięcego i kilka innych uroczych czynności. Potem zaczęła się żmudna adaptacja Haneczki do przedszkola, która jeszcze się nie zakończyła, czemu przestaję się dziwić po przeczytaniu początku. W każdym razie harowaliśmy jak dzikie osły, próbując odpoczywać wieczorami, jeśli akurat nie zamawialiśmy kuchni albo nie ustalaliśmy budżetu na kolejne wydatki. A zazwyczaj jednak to robiliśmy. Dni spędzałam z Hanią i wielkim brzuchem w przedszkolu, licząc na to, że już niedługo nastąpi jakiś przełom i nasza córka zacznie z ochotą spędzać tam pięć godzin dziennie. Tak też się stało – Hanka polubiła ludzi i miejsce i zostawała tam bez większych problemów. Ta idylla trwała ponad miesiąc, a potem miałam wypadek samochodowy, jadąc po nią do przedszkola. Na szczęście wszyscy wyszli z tego bez szwanku, ale samochód nadawał się tylko na lawetę i przyjechałam prawie trzy godziny później niż się umawiałyśmy. Później przytrafiła nam się jakaś wiosenna infekcja, potem w przedszkolu była ospa, więc nie chcieliśmy ryzykować, bo Nastka była już na wylocie. To wszystko zapoczątkowało u Haneczki przedszkolną traumę, która sprawia, że każda próba zawiezienia jej tam kończyła się jej panicznym lękiem, histerycznym płaczem ze spazmami i prośbami, żeby jej tam nie zostawiać. A jeśli nie mieliśmy zasobów i mimo wszystko ją zostawialiśmy, to ogromny stres powodował, że po kilku dniach łapała jakąś infekcję. Tak więc tydzień po urodzeniu młodszego dziecięcia zostałam z dwiema córkami, z których jedna chciała mieć mnie na wyłączność, a druga potrzebowała być przy mnie non stop. Ja byłam wyczerpana sytuacją, która trwała zdecydowanie za długo. Mimo całej swojej wiedzy i doświadczenia nie byłam też przygotowana na mierzenie się na co dzień z takim połogowym koktajlem hormonalnym prowadzącym mnie nieustannie w stronę poczucia winy wobec starszej córki. Mąż zaciskał zęby i próbował pracować między wspieraniem mnie w opiece nad dziewczynami, ogarnianiem ogromnego domu i gotowaniem obiadu. A zasoby finansowe wyciekały jak powietrze z dziurawego balonika. Widzisz, jak daleko zabrnęliśmy? Spełniając swoje marzenia, lądując w miejscu, w którym tak bardzo chcieliśmy być, znaleźliśmy się w piekle. Każde z nas potrzebowało przede wszystkim spokoju i odpoczynku, najlepiej na bezludnej wyspie, mając jednocześnie w perspektywie ciągły ruch i bycie na wysokich obrotach przez większość doby. Atmosfera w naszym domu bywała gęsta jak smoła. Płynęło dużo łez, tych dorosłych i dziecięcych. Gderanie stało się głównym sposobem komunikacji. Jasne, bywało też sporo pięknych momentów, ale w ogólnym rozrachunku bilans był jednak dość bolesny. Uwaga, ściana! I kiedy niedawno kolejny raz doszliśmy do ściany, zamiast walić w nią głową, usiedliśmy wieczorem i wysłuchaliśmy się z Markiem tak naprawdę. I wtedy nas olśniło – piękne, bliskie momenty wydarzały się przede wszystkim wtedy, kiedy Haneczka chodziła do przedszkola. Trochę trudniej, ale wciąż fajnie było, kiedy dziadkowie pomagali nam w opiece. Tragicznie robiło się już po tygodniu kiszenia się we własnym sosie bez wsparcia z zewnątrz. Utknęliśmy w błędnym kole – topniejące oszczędności, a jednocześnie brak wystarczającej ilości czasu na pracę powodowały, że wstrzymywaliśmy się z opłaceniem serwisu internetowego, w którym szukaliśmy niani. Tego wieczoru zrozumieliśmy, że nasza rodzina pęknie jak bańka mydlana, jeśli nie zmienimy jej kursu. Ustaliliśmy, że skoro narzekanie, że to za drogo nie pomaga nam znaleźć opiekunki, to spróbujemy po prostu zainwestować te pieniądze w ratowanie tego, co tak długo wspólnie budowaliśmy. Fatamorgana I wiecie, co się stało? Następnego dnia odezwała się do nas młoda dziewczyna, która nie napisała, że dopieści naszego skarbeczka (tak, dostaliśmy wcześniej taką ofertę), używała znaków interpunkcyjnych i po prostu wyraziła zainteresowanie naszym ogłoszeniem. Odpisałam jej od razu, nazajutrz się spotkaliśmy, a od wtorku mieliśmy wspaniałą nianię, która potrafiła zająć się dwiema dziewczynami, bawiła się z nimi z radością, śpiewała im i traktowała z szacunkiem i ciepłem. Przez ten tydzień naładowaliśmy nasze akumulatory do pełna i uwierzyliśmy, że jeszcze będzie przepięknie. Zamiast nadganiać wpisy blogowe po nocach, podtrzymując powieki na zapałki, byłam o jeden do przodu i zaczęłam planować inne działania. Niestety, po weekendzie okazało się, że nasza nowa niania dostała wymarzoną pracę w firmie, do której CV wysłała kilka miesięcy wcześniej. Chociaż chciało mi się płakać na myśl o ponownych poszukiwaniach, czułam też ogromną wdzięczność. Do niej, za to, że pokazała nam, że taki układ jest dla nas idealny, a nasza młodsza córka jest już gotowa, żeby spędzać cztery godziny z opiekunką i siostrą. I do nas, za to, że odważyliśmy się coś zmienić i sprawdzić w praktyce coś, co wcześniej mogliśmy sobie tylko wyobrażać. Jeden ruch, który wiele znaczy Bywa, że człowiek zaplącze się we własnym życiu. Nawet w wersji, którą sobie wymarzył. Bo znajoma ma trójkę dzieci, jej mąż pracuje cały dzień, a ona daje radę je ogarnąć sama. To co? Ja nie dam rady z dwójką? Ja nie dam rady?! Haniu, uspokój się wreszcie, bo ja już nie daję rady! Już wiem, że nie chce dawać rady. Chcę żyć, cieszyć się swoją rodziną, spełniać się w pracy. Nie chcę porównywać się do innych, bo to moje życie i moje wybory. Nie mam zamiaru zostać zgorzkniałą staruszką, która pod koniec życia żałuje, że nie spróbowała zaspokoić swoich potrzeb: wyzwań, rozwoju, przestrzeni, autonomii, sensu. A potem dowiedzieć się, że ta znajoma, to jednak miała pomoc, tylko nie mówiła o tym głośno. Ludzie zawsze będą gadać. Jeśli będziesz przez całe życie podróżować, to powiedzą, że taki lekkoduch z ciebie i o prawdziwym życiu, to ty nic nie wiesz. A jeśli wybierzesz bycie w jednym miejscu, to powiedzą, żeś sztywniak i na pewno masz wąskie horyzonty. Cztery kroki są przemyślanym procesem, który nie kończy się na znalezieniu potrzeb. Po obserwacji, że od kilku tygodni nie mieliśmy dla siebie z Markiem jednego wolnego wieczoru pozwoliliśmy przepłynąć przez nas żalowi, bezsilności i smutkowi. Potem dokopaliśmy się do potrzeb: przestrzeni, autonomii, spójności, wyzwań, radości, spełnienia, sensu. I to był moment na ostatni krok – działanie. Poprosiliśmy siebie o opłacenie serwisu nianiowego właśnie teraz. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, a teraz czekamy, jak świat odpowie na naszą prośbę o wsparcie. Jeśli tak, jak my jesteś na zakręcie i zastanawiasz się, czy warto zrobić ten jeden ruch, czy może lepiej zostać w swoim trochę zgniłym, ale znajomym piekiełku, to proszę Cię o jedno – znajdź dziś wieczorem pół godziny dla siebie, zrób swoją ulubioną herbatę, okryj się kocem i przejdź przez cztery kroki (tu przeczytasz o pierwszym, tu o drugim, tu o trzecim, a tu o czwartym). A potem podejmij decyzję w zgodzie ze sobą. Share This Story, Choose Your Platform! Podobne wpisy Page load link Kod produktu: 9788378291695 Nasza cena: 34,99 zł31,49 zł / szt. Oszczędzasz 10% (3,50 zł). Łatwy zwrot towaru Kupuj i sprawdź spokojnie w domu. W ciągu 14 dni możesz zwrócić ten towar bez podania przyczyny. Pokaż szczegóły 14 dni na zwrot Najważniejsza jest Twoja satysfakcja z zakupów. Zamówione u nas produkty możesz zwrócić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Bez stresu i obawDzięki integracji naszego sklepu z tanimi zwrotami Poczty Polskiej kupujesz bez stresu i obaw, że zwrot zakupionego towaru będzie kreator zwrotówWszystkie zwroty w naszym sklepie obsługiwane sa przez prosty kreator zwrotów, który daje możliwość odesłania do nas paczki zwrotnej. W dzisiejszych czasach wiele osób odrzuca wiarę w Boga, twierdząc, że czynią to, ponieważ nie są w stanie uwierzyć w istnienie piekła. Jest ono dla nich albo nielogiczne, albo zwyczajnie nieprawdziwe. Zastanawiają się przy tym, jak to jest możliwe, by miłosierny i dobry Bóg mógł posłać kogoś do miejsca wiecznego cierpienia. Co sprawia, że świat w swym myśleniu odrzuca przekaz o istnieniu piekła? Szybko potem dochodzi do kolejnego wniosku, że skoro nie ma piekła, to niby dlaczego miałoby istnieć niebo, i w konsekwencji odrzuca również myśl o istnieniu Boga. Wiele jest przyczyn tego procesu, ale do najważniejszych zaliczylibyśmy infantylne przedstawianie osoby i nauczania Jezusa Chrystusa (którego słowa są przecież w Biblii głównym źródłem informacji o piekle). Biblia, to jest Słowo Boże, wyraźnie naucza zarówno o niebie, jak i o piekle. Czyni to znacznie bardziej konkretnie, niż wielu się wydaje. W tej książce znajdą Państwo, oprócz kompletnego i spójnego naświetlenia tematu, odpowiedzi na takie pytania jak: - skoro Bóg tak bardzo kocha ten świat, to dlaczego miałby posyłać ludzi do piekła? - czy po śmierci człowiek od razu idzie do nieba/piekła? - czy piekło jest wieczne? - czy piekło jest miejscem ostatecznego cierpienia? - co tak naprawdę oznaczają biblijne określenia Szeol, Hades, Gehenna, Abyss, Tartar, które na język polski często tłumaczone są jako Piekło? Czy jest to właściwy przekład? - czy jest „coś” pomiędzy śmiercią fizyczną a Sądem Ostatecznym? - co oznacza nowotestamentowy zwrot „druga śmierć”? Zaskakującym jest fakt, że nie zawsze to, co przyjmujemy jako „wiedzę powszechną” z zakresu Biblii jest w istocie zgodne z Biblią. Czasem są to jedynie drobne nieścisłości językowe, ale czasami – jak pokazuje praktyka – są to zniekształcenia znaczących prawd biblijnych. Książka ta jest niezwykłym i głębokim wejrzeniem w prawdy słowa Bożego, weryfikacją tego, co przez lata było w naszych uszach przeinaczane, dewaluowane, a w końcu zepchnięte do rangi reliktu średniowiecza. Niniejsza publikacja nie wykracza ani na chwilę poza to, co zostało spisane w Biblii. Jej głównym celem jest kompletne i spójne naświetlenie biblijnej relacji o miejscu zwanym piekłem, z pominięciem różnorodnych tradycji, sentymentów oraz wszelakich obciążeń kulturowych. Jest to porywająca lektura, która wypełnia znaczącą lukę w polskiej literaturze, gdyż rzetelnie i zgodnie z Pismem świętym ukazuje, czym jest biblijne piekło. Parametry techniczne: Tłumaczenie:Tomasz PompowskiData wydania:2015Format:125 x 195 mm,Oprawa:miękka(o. klejona z elastycznymi okładzinami)Liczba stron:262ISBN:Niepowtarzalny dziesięciocyfrowy, a od 13-cyfrowy identyfikator książki978-83-7829-128-2Wydawnictwo:Vocatio Nie przepadam za historiami o gangsterach, ale „Grzesznika” Artura Urbanowicza przeczytałam od deski do deski. Jest to powieść o moralnym i społecznym upadku, o cenie egoizmu oraz o ludzkim sumieniu, którego nie należy lekceważyć. „Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz”.Jose Carlos Somoza „Klara i półmrok” Gdy poznajemy Marka „Suchego” Suchockiego, powodzi mu się wręcz doskonale. Ma władzę, bogactwo, wpływy, posłuch, lojalnych kumpli, atrakcyjną żonę, równie atrakcyjną kochankę i dwójkę zdrowych dzieci, którym nie brakuje ptasiego mleka. Do zniedołężniałej, upierdliwej matki nawet nie musi się zbliżać – opiekę nad nią zrzucił całkowicie na barki siostry Urszuli, nudnej katoliczki, której morałów nie zamierza wysłuchiwać: w końcu jest człowiekiem dorosłym i w pełni świadomym tego, jaką drogę życia wybrał. Sam wie, co dla niego najlepsze. Kręcą go pieniądze, szacunek i władza. Zapewniają mu godziwe życie. „- Wiesz, z czego bierze się zło, Marek?– Nie mam pojęcia.– Z egoizmu. Takiego jak twój.– Mój? Że niby tylko ja jestem egoistą? Każdy nim jest, Ulka.– Czyli według ciebie nie istnieje coś takiego jak bezinteresowna empatia?– W moim słowniku nie ma takiego wyrażenia. – Właśnie wiem. Inaczej docierałoby do ciebie, co czują na przykład dzieci, których ojców okradasz i zastraszasz.– Sram na to”. Jako szef suwalskiego półświatka Suchy trzęsie całą okolicą: bierze, co chce, i czuje się przy tym całkowicie bezkarny. Doświadcza przemocą, strachem i rozpaczą bardzo wielu ludzi. Robi wszystko, na co przyjdzie mu ochota i nie dba o konsekwencje: w końcu każdego można kupić, zastraszyć albo zlikwidować. „Jak się uważnie przyjrzysz, całe zło na tym świecie to wynik jednego czynnika. Egoizmu właśnie, czyli dążenia do swojego dobra po trupach. (…) Dla każdego człowieka tak naprawdę najważniejszy jest on sam. W skrajnych przypadkach ma się gdzieś dobro innych, co prowadzi właśnie do zła”. Wszystko ulega zmianie, gdy z więzienia wychodzi Grzegorz „Grzesznik” Samielewicz – facet, który trząsł Suwałkami przed Suchym. Wkrótce dwóch jego ludzi składa Markowi niezapowiedzianą wizytę. Poturbowany suwalski boss budzi się w szpitalu po tygodniowej śpiączce i od tej chwili ma totalnie przerypane. Jego życie zmienia się w parodię historii Hioba. Po kolei traci wszystko, co miało dla niego jakąkolwiek wartość: władzę, wcale nie tak lojalnych kumpli, wcale nie tak kochającą żonę, przeżarte materializmem dzieci, które nie czuły z nim żadnej emocjonalnej więzi, odpicowany dom, wypasiony samochód, gangsterskie oszczędności przechowywane na szwajcarskich kontach, możliwość uprawiania sportu (po amputacji nogi), a także autorytet (wymuszany dotychczas strachem) i wreszcie – zdrowy rozsądek. Suchy widzi rzeczy niemożliwe: demony, zmarłych i własne dzieci pełzające po suficie. Ściany parzą mu dłonie, a po ulicach podążają za nim niepokojące postacie i poczwary z piekła rodem. Osaczony, balansujący na granicy obłędu mężczyzna jest cieniem dawnego siebie. Rozpaczliwie szuka ratunku – ale ratunku nie ma. „W przypływie desperacji Marek postanowił zrobić coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie czołgać się do stóp lekarza. – Jakbyś zobaczył to, co ja, ani trochę byś się już nie zastanawiał. Ja chcę tylko przestać się bać. Nie chcę już widzieć tych rzeczy. Błagam. Nie chodzi tu o żadne lewe papiery. Przysięgam. Chcę się po prostu wyleczyć! Muszę mieć te piguły teraz! Nie za tydzień, czy za kilka godzin, a teraz! Zapłacę ci za nie tyle, ile tylko będziesz chciał. Tylko powiedz ile”. „Piguły” jednak nie pomagają, gdyż nie ma takiego lekarstwa, które oczyściłoby sumienie i zmieniło przeszłość. To nasze czyny tworzą przyszłe doświadczenia. Odpowiadamy za cierpienie, jakie sprowadziliśmy na innych – a przez to także na siebie, bowiem każda krzywda jest nam zapisana: z ich sumy powstaje nasze prywatne piekło, które jest brakiem jakiegokolwiek dobra i ustawicznym wyrzutem skalanego sumienia. „Bo każda przeszłość ciągnie się za człowiekiem, nie tylko taka jak twoja. W nieskończoność. Niezależnie jaka, dobra czy zła. Przyczepia się do ciebie jak rzep do psiego ogona i nigdy cię nie opuści. Bo to coś stowarzyszonego z tobą na stałe. Część ciebie. Twoja własna, unikalna historia, sekwencja wyborów, strategia twojego życia, która skutkuje tym, jak skończysz. Owoc twoich postępowań w danych sytuacjach, które decydują, czy koniec końców będziesz potępiony, czy wywyższony na ołtarze. Na całą wieczność”. Z historii suwalskiego gangstera płynie dla nas oczywista lekcja: czyste sumienie jest warte więcej niż pieniądze, władza i pozycja społeczna. Pojął tę lekcję i Suchy, ale, niestety, za późno: „Spojrzał po klientach. Najzwyklejsi ludzie na świecie. Śmiali się, rozmawiali i beztrosko pili alkohol, zagryzając go słonymi paluszkami, orzeszkami i chipsami. Młodzi i starsi. Nie przestępcy. Po prostu uczciwie pracujący na co dzień ludzie, którym po godzinach należało się coś przyjemnego. Jakże bardzo im teraz zazdrościł. Tego nie dało się nawet opisać słowami. Braku problemów, braku napięcia, jakie mu teraz towarzyszyło, braku tej niepewności wypełniającej ostatnimi czasy każdą sekundę jego życia. Bezcennego kapitału tych ludzi. Szczęścia, z którego w tym momencie nawet nie zdawali sobie sprawy i którego nie dałoby się kupić za żadne pieniądze. On im go zazdrościł. Jak odróżnieniu od wielu innych rzeczy na świecie, akurat tej nie mógł nikomu ukraść”.

pieklo istnieje bylem tam 23 minuty